Thursday, December 17, 2009
88.07.05 wtorek
Przy podziale tortu stałam akurat na warcie, oczywiście po rozdaniu tortu okazało się, że dla mnie już zabrakło. Zrobiło mi się okropnie przykro i rozpłakałam się. W ogóle wydaje mi się, że wszyscy ludzie tylko mnie wykorzystują i traktują jak chłopca na posyłki, a tu jeszcze na dodatek o mnie zapominają. Biedny Kaczor też mu się zrobiło głupio, zwłaszcza, gdy ujrzał łzy na moich policzkach. Potem wszedł do swojego namiotu a jak wyszedł wsunął mi do ręki jakiegoś pewexowskiego batona. W nocy stałam na warcie z Megi. Opowiadała mi wspomnienia z poprzedniego obozu. Megi to jedyna osoba, z którą mi się dobrze rozmawia
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment