Friday, December 18, 2009
88.08.16
Następny dzień spędzony w Pluskach. Jestem zupełnie sama bez opieki mamy i taty i dobrze mi z tym. Rano znów popłynęłam łódeczką, wczorajszego adoratora spotkałam tym razem jak szukał czegoś w wodzie. Nie zwracając na niego uwagi popłynęłam dalej. Po południu również wybrałam się na wodną przejażdżkę. Stanęłam łodzią na środku jeziora i nieświadoma niczego zaczęłam się opalać. Nagle usłyszałam, że ktoś się zbliża. Za chwilę otworzyłam oczy a przede mną pod słonce ustawił się kajaczek. Oczywiście był to ten sam chłopak. No nic leżę dalej i opalam się a tu on się pyta po angielsku czy jestem Polką. Odpowiedziałam, że tak też po angielsku. Wtedy on odpłynął. Już myślałam, że się odczepił, jednocześnie klnąc go za to, że Polka to dla niego coś gorszego, gdyż o tym świadczyło jego zachowanie, ale jednak się myliłam. Kiedy wracałam do domu i przepływałam przez domek który najprawdopodobniej wynajmował zobaczyłam go stojącego na mostku, pomachał mi, głupi myślał, że mu odpowiem. On mnie nie zna, niech sobie nie myśli, że z Polkami to tak łatwo. Co to ja go znam, żeby mu machać? Płynęłam dalej wtedy on usiadła na mostku i zaczął mi się przyglądać przez lornetkę. Boże, co ja przeżyłam, on musiał widzieć każdą moją minę a ja ledwo się powstrzymywałam przed wybuchem śmiechu. Po dziewiętnastej poszłam na chwilkę na mostek i co zobaczyłam? Jego siedzącego w jakimś zachodnim pontonie i łowiącego rybki jakieś 20 metrów od mostku. Popatrzyłam chwilkę na zachód słońca i poszłam a co miałam robić?
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment