Friday, December 18, 2009
90.01.04
Normalnie jestem zazdrosna, Przemek już w ogóle nie zwraca na mnie uwagi. Marcie to jest fajnie, powodzi jej się w szkole, a na dodatek jeszcze zabrała mi Przemka. Ja to zawsze mam takie szczęście, czemu to życie jest takie smutne? A Marta mnie wnerwia, bo ona myśli, że mnie to najbardziej zależy na przyjaźni z nią, jeszcze mi coś mówiła, żebym do niej przyszła, już chyba nigdy do niej nie pójdę, nie chce mi się. W ogóle to już mam dość, płakać mi się chce, nikt mnie nie kocha i dość mam takiego pechowego życia. Czy ja już nigdy nie będę mieć chłopca, którego pokocham i który też i we mnie się zakocha? Chyba nigdy nie znajdę miłości z wzajemnością a na początku wydawało mi się, że Przemek mnie trochę lubi a teraz przez tą Martę tak się ode mnie odwrócił. Gdyby nie to pierwsze spotkanie u Marty wszystko byłoby jakoś lepiej, nawet jak dalej byłabym sama to tez byłoby lżej, Przemek na pewno ni poznałby tak Marty, chociaż sama nie wiem, w sumie to wyglądało tak, że jak zaczęłam się z nią przyjaźnić to Marta chciała prosić Przemka żeby jej coś wytłumaczył z geometrii, ale nie chciała być z nim sam na sam, dlatego chciała żebym i ja przyszła, zwłaszcza, że wtedy Przemek jeszcze mnie lubił. Najpierw nie chciałam, ale później wpadłyśmy na pomysł, żeby zaprosić ich obu. I od tej pory wszystko się zaczęło najpierw dwóje, później odsunięcie się chwilowe od nich wszystkich i na koniec przejście Przemka na stronę Marty.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment