Podobno widziała nas razem mama Michala. Trochę mi głupio z tego powodu. Michał miał nawet rozmowę z tatą na temat sexu. Boże i to wszystko przez to, że trzymaliśmy się pod ręce. Ależ on jest śmieszny, ta duża rzecz, jaką miał dla mnie to przywieziona ze Związku radzieckiego flaga, a ja głupia myślałam, że to coś pluszowego. Mój tatuś wrócił z sanatorium, on jeszcze nic nie wie o Michale. Wole mu nic na razie nie wspominać na ten temat. On jest po prostu moim kolega z klasy. Michał mi powiedział, że mu się śniłam. No to jest remis.
No tak mama już napisała tacie, że mam „narzeczonego”, który mnie uczył niemieckiego. Tatuś tak ostrożnie zapytał o tego Michała, ale mu powiedziałam, ze on mnie po prostu uczył niemieckiego. Oh jestem ciekawa jak to się wszystko dalej ułoży, co na to będzie mówił mój kochany tatuś i czy Michał rzeczywiście mnie tak bardzo lubi jak to przynajmniej okazuje, ale chyba tak. Z dnia na dzień robimy się coraz śmielsi do siebie. Już w szkole normalnie trzymamy się za ręce i zawsze idziemy gdzieś dalej, żeby być tylko sami. Przyjemnie jest być blisko niego on jest jakiś taki, że mam ochotę się do niego przytulić. To jest dość dziwne uczucie. Bardzo lubię, kiedy mnie dotyka jak właśnie idziemy pod rękę. On chyba tez to bardzo lubi, czasami wydaje mi się, ze on ma ogromna ochotę mnie tak porządnie objąć no i pewnie pocałować, ale na pewno nie zezwolę na to w szkole. Chociaż Rafał i Monika raczej mało się przejmują otoczeniem i na przerwach zawsze chodzą objęci nawet na niektórych lekcjach jak plastyka czy muzyka. Ale ja tak nie mogę za dużo oczu wpatrzonych we mnie krepuje mnie i nawet czasami zwykłe trzymanie się za ręce przy nauczycielach mnie trochę zawstydza. Chyba jestem bardzo śmieszna, tak mi się wydaje, ale cóż mogę na to poradzić? Jutro pójdę z Michałem odebrać film jeszcze z naszego wspólnego sadzenia lasu, jestem ciekawa jak wyszły te zdjęcia.
Boże jutro historia a w środę sprawdzian z geografii można się załamać, ale to i tak nie wydaje się być już takie tragiczne odkąd jest Michał. On mnie zawsze lubi niezależnie czy zbieram dobre oceny czy gorsze on mnie lubi taką, jaka jestem, podobno jestem nawet wspaniała jak to określił. Chyba najwyższy czas uwierzyć w siebie. Nawet on mnie tego uczy, żebym była pewniejsza siebie, bo ja często coś wiem, ale nie potrafię tego przekazać właśnie z ta pewnością. Przyznaje, że bardzo lubię używać zwrotów typu „nie jestem tego pewna, czy możliwe” Nigdy nie używam słowa na pewno. Pewnie powinnam się zmienić, no i znów to pewnie. Ja się jednak nigdy nie poprawię tak jak przypuszczalnie nie nauczę na jutrzejsza historię.
Friday, December 18, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment