Saturday, December 19, 2009

91.02.22

Mam jednak w sobie coś z kokietki, uwielbiam choćby w autobusie robić takie duże, czasem trochę zamyślone czasem niespokojne oczy, bo wiem, że mi z tym do twarzy. W sumie to nawet przyjemnie być niezależną, nie trzeba się nikim przejmować i do wszystkich tak samo uśmiechać, robiąc nadzieje nie wiadomo, na co i w sumie nic nie dawać. Chociaż wiem, że tak nie powinnam tak naprawdę to jednak takimi głupotami nie można zastąpić prawdziwego uczucia. No ale cóż skoro na razie tego uczucia nie ma w kim umiejscowić to muszę się jakoś z tym pogodzić. Poczekam jeszcze z dwa lata może w końcu ktoś taki się znajdzie a na razie postaram się chociaż przeżyć to liceum.

No comments: