Sunday, December 20, 2009
91.07.13
Już po egzaminach, nawet zdałam. Od wczoraj siedzę z mamą w Pluskach, ale w środę już jadę na spływ. Może to i lepiej, że Marta z Przemkiem zrezygnowali, myślę, że w tym roku mniej się będę męczyć, prawdopodobnie w ogóle nie będę wiosłować, w sumie to nawet dobrze, że Artur nie ma w tym roku żadnej dziewczyny. Nie wiem czy nawet jakbym zaczęła prosić Tomka to czy by popłynął coś wybitnie nie potrafię sobie znaleźć chłopca na takie imprezy. Jestem chyba teraz w najgorszym wieku, człowiek ma wtedy ochotę się zakochać ale jest jednocześnie za młody i zbyt nieśmiały, więc nie pozostaje nic innego poza marzeniami, że kiedyś i ja będę żyła długo i szczęśliwie otulona ramionami jakiegoś cud chłopca jak to często jest na filmach i będziemy razem spacerować pustą plażą czule się przy tym obejmując. Wszędzie tylko ta miłość, w radiu w telewizji, w książkach, to na niej opiera się świat, tylko, dlaczego nie mogę jej dostrzec we własnej rzeczywistości. Czemu tu tylko ten cynizm, wulgaryzm lub po prostu nic? Ale wciąż jest ta nadzieja, w końcu ja jeszcze ciągle zaczynam to życie a nie już kończę, jeszcze ciągle tkwię gdzieś na samym początku całej historii, może dlatego nie widzę i nie znam prawie całej drogi.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment