Chyba się przeziębiłam,
czuję się beznadziejnie, szczęście, że Gniewek nie przyjechał w tym tygodniu.
Boli mnie głowa, mam katar. Nie wiem czemu przypomniał mi się Adam. Jezu ale to
było jednak coś niesamowitego. Taka nagła namiętność, która mogła się skończyć
bardzo przykro. Przecież on mnie prawie zgwałcił, gdybym tylko była troszkę słabsza
już byłoby po mnie. On potrafi bałamucić kobiety a tak niewinnie wyglądał, na dodatek
był ode mnie młodszy. Pamiętam to szaleństwo zakryte mrokiem nocy w małym
zbulwersowanym tą całą historią namiocie. Teraz wszystko wydaje się być takie
nierzeczywiste jakby to przeżywała zupełnie inna osoba. Dobrze, że miałam na
tyle silną wolę, żeby mu się oprzeć. To bliskie spotkanie miało w sobie chyba najwięcej
jakiejś drapieżności i niebezpiecznego uroku. Przecież ja tego człowieka doprowadziłam
niechcący prawie do szału a chciałam tylko, żeby mnie trochę wycałował i
przytulił w nocy. A tu wszystko wyglądało zupełnie inaczej. On mnie
jednocześnie zdenerwował, może i roznamiętnił ale jednocześnie spowodował, że
byłam zła i musiałam z nim walczyć, chociaż to też trochę mi się podobało. On
był stanowczo zbyt szybki za bardzo pewien tego co powinien robić, żeby „zrobić
mi dobrze”, jak to określił. Ale wybroniłam się od jego rąk, to nimi tak mnie
zdenerwował. Czułam się bezpieczna jak byłam jeszcze w ubraniu wtedy to była
tylko dzika, ale przyjemna zabawa, ale jak on wprost zerwał ze mnie spodnie to
byłam już prawie wystraszona. Chociaż on starał się mnie uspokoić mówiąc, że jestem piękna, ale wtedy
przesadził, właśnie wtedy coś mi powiedziało stop i odrzuciłam go, tę całą
namiętność, to wszystko razem i szybko spowrotem się ubrałam. Ale pamiętam
jeszcze tą nachylającą się sylwetkę, tą kotłowaninę jak z jakimś dzikim
zwierzęciem chociaż momentami nie wiem już kto był bardziej dziki on czy ja.
Ale jedno co pamiętam bardzo dobrze to rzeczywiście wspaniałe pocałunki. Pod
tym względem naprawdę się dobraliśmy. Jego usta była naprawdę przyjemne pod tym
względem był idealny i było w tym coś z delikatności, także gdyby nie był do
tego tak nachalny to mogłabym się w nim nieźle zakochać właśnie po tych pocałunkach.
To spotkanie z nim uświadomiło mi, że właśnie taka czysta namiętność, zrodzona przypadkowo
i zupełnie niespodziewanie może i byłaby równie przyjemna jak trwały związek, w
którym przynajmniej teoretycznie podstawą jest miłość. Na własnym przykładzie
mogłam się przekonać, że sex wcale nie jest ściśle związany z miłością. Ale ja nie chcę tyle krótkich chwilowych przyjemności.
To nie w moim stylu. Wolę poczekać na kogoś kto nie będzie mnie traktował jako
kolejną zdobycz ale dla kogo stanę się kimś najważniejszym w życiu i nawzajem. Ja
poczekam sobie jednak na tą miłość. Lubię chorować bo wtedy leżąc w łóżku i
słuchając muzyki zawsze przypominam sobie różne przyjemne rzeczy. Teraz znów wspominam
Gniewka. To przez muzykę Led Zeppelin. On jest jednak zupełnie wyjątkowy. Z nim
wszystko zaczęło się od sympatii i właściwie nadal głównie na tym opiera się
nasza znajomość. Chociaż też przeżyliśmy
coś trochę innego. Ale to było takie spokojne, tak jak zresztą i cały
Gniewek jest chodzącym spokojem. To miało w sobie coś z dziecinnej zabawy. To
było prawie śmieszne, chociaż bardzo miło to wspominam. Wszystko przez ten
alkohol, muzykę Led Zeppelin i sprzyjające warunki – puste mieszkanie i dwoje
ludzi bardzo pozytywnie do siebie nastawionych. Pamiętam tylko tyle, że nagle zaczęliśmy
się całować. Tak tańcząc całowaliśmy się chyba przez pól godziny. W końcu
skończyła się kaseta i zapanował zmrok, też nawet nie wiem kiedy. Później się
wywróciliśmy i dalej całowaliśmy. W ogóle nie mogliśmy przestać, dopiero po dwóch
telefonach Gniewek w końcu zdecydował się odebrać i zresztą okazało się, że to
dzwoni moja mamuśka bo się niepokoiła i chciała żebym już wracała. Jejku ile
czasu myśmy się całowali? Chyba ponad godzinę albo więcej, naprawdę nie jestem
w stanie ocenić ale właśnie to te pocałunki tak nas pochłonęły, że zupełnie nie
było nam już nic więcej potrzebne. Tak to właśnie było z Gniewkiem. Jego
pocałunki tez były bardzo przyjemne i z nim czułam się całkowicie bezpiecznie.
Tak bym chciała, żeby on jednak przyjechał za tydzień. Może nawet lepiej, że
jeszcze nie będzie Artura, on by chyba trochę namieszał. Gniewku przyjedź w
piątek słyszysz? Mam tylko nadzieję, że wyzdrowieję do tego czasu i że nic mi
nie wyskoczy na ustach bo ostatnio właśnie miałam coś takiego jak to się
powtórzy to się załamię.
Wednesday, April 9, 2014
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment