Wróciłam wczoraj w nocy. Rodzice zgotowali mi wspaniałą niespodziankę. Wchodzę do pokoju a w nim stoi śliczny jasny regał z nowym biurkiem i stolikiem. Jestem bardzo szczęśliwa. Od rana wprowadzałam się do „nowego” pokoju.
Tak poza tym wycieczka była wspaniała. Pierwszego dnia zwiedzaliśmy Kazimierz Dolny. Obiad jedliśmy w Dęblinie, siedziałam razem z Brygidą potem dosiedli się do nas dwaj chłopcy z VIII klasy Faraon i Arek, i byłoby wszystko najzupełniej normalne, gdyby nie fakt, że Agnieszka odkryła psie gówno pod stołem. Na szczęście było to w sąsiedniej Sali. Nam (czyli naszemu stolikowi) absolutnie to nie przeszkadzało i zjedliśmy ze smakiem zupkę pomidorową i ziemniaki z mielonym.
Następnego dnia zwiedzaliśmy Sandomierz, Stary i Nowy Sącz, jakoś to zleciało. Pod wieczór pojechaliśmy do Szczawnicy na całe dwa dni z planem zwiedzania Pienin. Spaliśmy w kwaterach prywatnych. Matematyk upodobał sobie mnie, Baśkę i Tuśkę. Rozlokował nas w tym domu gdzie spał on i wszyscy chłopcy z VII i VIII klasy. Reszta dziewczyn miała kwatery o cztery kilometry od nas. Nie wiedziałyśmy czy śmiać się czy płakać z jednej strony chłopcy z VII z drugiej chłopcy z VIII a z trzeciej matematyk.
Nasi chłopcy chcieli się nam zwalić po 12 ale na szczęście nie przyszli bo matematyk się wściekł, że po ciszy nocnej byliśmy trochę za głośno. Do pierwszej w nocy graliśmy w dupę Maryny (świetna zabawa). Rano schodzimy do łazienki a tam pełno chłopaków myje się przy jednej umywalce w samych majtkach! Chciałyśmy wyjść i poczekać za drzwiami ale powiedzieli żebyśmy się nie krępowały. No więc cóż weszłyśmy i umyłyśmy się. Na szczęście wczoraj wieczorem chłopcy poszli na spacer i mogłyśmy się dokładnie wymyć z góry na dół. Ja byłam ostania właśnie zdążyłam włożyć koszulę nocną, gdy do łazienki od tak wszedł góral i powiedział żebym zgasiła światło. Co by było gdybym była jeszcze rozebrana?
No ale wracając do trzeciego dnia naszej sławetnej wycieczki to po zjedzeniu śniadania wyruszyliśmy w Pieniny. Piękne są Pieniny a na Trzech Koronach to już po prostu bajka. Czwarty dzień również spędziliśmy w Pieninach. Najpierw zwiedzaliśmy Homole, gdzie schodząc ze skały wywróciłam się i wywinęłam koziołka, wracałam brudna i nieszczęśliwa. Po Homolu był Rezerwat Białej Wody. Chyba z pięć osób wpadło do wody. Następnie miał być Czorsztyn i Nidzica, z czego wyszedł tylko Czorsztyn, bo Nidzica była zamknięta.
Tego dnia spaliśmy w Motelu. Matematyk zezwolił w nocy na „chodzenie” po pokojach, tylko zastrzegł, że pobudka będzie o 4 30 rano. Było dość wesoło. Adaś do tej pory najgrzeczniejszy chłopczyk i w dodatku geniusz matematyczny okazał się niezłym świntuchem. Puszczał takie teksty, że aż głowa boli.
W piątek zwiedzaliśmy Kraków, w tym Komnaty na Wawelu najśmieszniejsze były kapcie w jakich musieliśmy tam chodzić potem już tylko oberwanie chmury połączone z gradem i powrót do domu.
Thursday, December 17, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment