Thursday, December 17, 2009

88.07.11.

Od rana byłam nie w humorze. Odechciało mi się żyć. Miałam dość całego obozu i zachciało mi się wrócić do domu. W dodatku mdliło mnie, to chyba z wczorajszej kolacji. Po południu zwymiotowałam. Potem okazało się, że nie tylko ja jestem chora, prawie połowa obozu rzygała namiętnie. Wieczorem był festiwal piosenki. Oczywiście nie śpiewałam. Razem z Gośką poszłyśmy jako widzowie i co chwila wychodziłyśmy załatwiać nasze sprawy pod drzewkiem przy wiacie.

No comments: