Poszłyśmy na molo nawet wcześniej. Jeszcze go nie było, więc spacerowałyśmy sobie trochę po chodniku, niedaleko mola, gdy ukazał się za nami on. Podążał właśnie w naszym kierunku, czyli na molo, no to my też, po chwili, o zgrozo! Wyprzedził nas, nie poznał, poszedł dalej na molo i usiadł na ławce. Przedefiladowałyśmy przed nim ze trzy razy a on nic. W końcu poszłyśmy do czekających z niecierpliwością mam. Gdy usłyszały nasze opowiadanie kazały nam się wrócić, podejść do niego i powiedzieć po prostu „ cześć, to my, nie poznajesz nas?” No to się wróciłyśmy, ale guzik, żadna się nie zdecydowała. Usiadłyśmy tylko na przeciwko niego i czekałyśmy nie wiadomo, na co. Był bardzo wytrwały czekał czterdzieści minut. Potem wstał i poszedł a my za nim, nagle wpadłam na pomysł, żeby go śledzić. Poszedł jakąś ulicą i nagle się obejrzał, wydawało mi się, że patrzył na nas, potem wszedł do sklepu a my przechodząc przez sklep zobaczyłyśmy przez szybę jego uśmiechniętą gębę. Nie wiedziałyśmy, co robić w końcu ustawiłyśmy się w kolejce obok sklepu. On po chwili wyszedł niosąc butelkę oranżady i poszedł z powrotem a my za nim. Możliwe, że zauważył, że go śledzimy, bo po przejściu paru ulic wsiąkł i więcej się nie pokazał.
Wieczorem był dancing w „Piekiełku” to taka kawiarnia. To nie była dyskoteka młodzieżowa. Znów tańczyłam z Anią, ale po paru tańcach poprosił ją jakiś staruszek, potem poszłyśmy znów tańczyć razem, gdy nagle Anie jak już byłyśmy na parkiecie poprosił nawet jakiś dość młody chłopak a ja zostałam sama i wróciłam do stolika. Było mi trochę głupio i przykro. Potem i mnie poprosił jakiś brzuchacz, ale to nie było to. Za parę minut znowu wyszłyśmy tańczyć razem z Anią i tylko zdążyłam kawałek zatańczyć a Ania już tańczyła z jakimś brunetem. Tego było już za wiele, ledwo powstrzymałam się od płaczu. Niestety ja jestem za młoda i jeżeli jestem z Anią to zawsze ona będzie podrywana a nie ja.
Thursday, December 17, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment