Na matmie pół lekcji minęło na gadaniu. Matematyk znowu miał pretensje nie wiadomo, o co. Z nudów narysowałam na ławce kwiatka i zapomniałam go zetrzeć. Kiedy mieliśmy ZPT podeszło do mnie dwóch chłopaczków z młodszej klasy i powiedzieli, że wzywa mnie matematyk. Od razu sobie przypomniałam o kwiatku. Weszłam do klasy po dzwonku na lekcje. Matematyk wskazał mi moją ławkę i powiedział, że chyba coś tam zostawiłam. Odpowiedziałam, że zaraz to zetrę, ale jak na złość nikt w klasie nie miała gąbki. Wyszłam, więc z klasy żeby znaleźć jakąś gumkę, gdy już ją miałam weszłam z powrotem. Matematyk zwrócił się do mnie z pytaniem czy to już wszystko, co mam mu do powiedzenia oprócz tego, że zaraz to zetrę. Powiedziała, „przepraszam”, a on zaczął coś pieprzyć, że to zrobiłam mu na złość, odpowiedziałam, że nie – zgodnie z prawdą. Potem starłam kwiatka, przeprosiłam jeszcze raz i wyszłam z klasy. Szczęście, że jutro nie ma matmy, ale on i tak tego szybko nie zapomni.
Musiałam się odprężyć pojechałam do kina na „klątwę Doliny Węży”- bardzo fajny film zresztą. Jutro będzie klasówka z historii a ja zamiast się uczyć chodzę do kina a teraz w dodatku piszę ten pamiętnik, ale jakoś nie mam nastroju do nauki.
Friday, December 18, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment