Ja chyba oszaleję z matmy z klasówki dostałam dwóję. To jest moja pierwsza dwója z klasówki u niego. Nie mam na tyle odwago, żeby powiedzieć o tym rodzicom. Rodzice nigdy mnie nie bili ani nawet nie krzyczeli jak dostałam jakąś złą ocenę. To jest raczej wstyd, a może nie chcę ich martwić? Sama nie wiem. Postanowiłam, że w środę na kółku spróbuję poprawić tą ocenę.
Dzisiaj nasza drużyna przyjmuje drużynę z Poznania. Będzie to jakby biwak, tyle, że kilometr od domu, czyli w szkole. Nocujemy tam z piątku na sobotę, czyli dzisiaj i z soboty na niedzielę. Zaprzyjaźniona drużyna przyjechała dopiero około piątej nad ranem, przez co prawie cała noc była zarwana. Rano mieliśmy ich oprowadzić po Olsztynie. Okazało się, że musieliśmy czekać na autobus około 20 minut, więc po namowach Lesia i Piotrka skoczyła po Sabę do domu i pojechaliśmy razem z nią. Pierwszy raz pojechałam z nią autobusem do miasta. W gruncie rzeczy nie było aż tak źle, najgorsze jest zawsze wsiadanie, bo Saba leci do autobusu na złamanie karku siejąc niemały popłoch wśród pasażerów, ale w środku jest już grzeczna. Skorzystałam z okazji, że z nią byłam i kupiłam jej nowy kaganiec, pasowany jak na nią, wybrałam najlepszy i najdroższy, ale za to taki, w którym pies się najmniej męczy, bo może swobodnie otwierać pysk. Już wieczorem wróciłam z tego biwaku jestem przeziębiona i nie chciało mi się jeszcze raz spać w tej szkole, chciałam się porządnie wyspać.
Friday, December 18, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment