Friday, December 18, 2009

89.02.20

Dzisiaj był u nas monter on telewizorów. To był student, niestety już żonaty. Mówię niestety, gdyż jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś od pierwszego wrażenia, wywołał we mnie serdeczne uczucia. No, ale on sprawił na mnie tak miłe wrażenie, że od razu go polubiłam, chociaż wcale nie jest taki piękny. On był taki nieśmiały, i po prostu trafiliśmy sobie do serca. Czułam od niego samą życzliwość coś zupełnie odmiennego, co czuję od pewnej cioci Cesi, u której wyczuwam nienawiść i to właśnie do mnie. To jest bardzo dziwne, jeżeli bez słów można to poczuć. Jutro też jeszcze przyjdzie ten monter a ja jeszcze czegoś ważnego nie napisałam... – w następny wtorek jadę w góry i znów spotkam Adasia, co prawda już go trochę zapomniałam i zastanawiam się czy on rzeczywiście jest taki piękny, ale to zawsze coś. Jadę tam z mamą, tam to znaczy na Karpacz.

No comments: