Jestem właśnie pod wrażeniem „Szerszenia” Ethel Lilian Voynich. Ta powieść wywarła na mnie ogromne wrażenie. Opowiada o człowieku, który przeszedł tyle okrucieństw, który z pięknego młodzieńca zmienił się w kalekę ze zdruzgotanym ramieniem, brakiem dwóch palców, kulejącym, dodatkowo z blizną na twarzy. I to właśnie ten człowiek, który zwątpił w Boga, a miał ku temu wszelkie powody, gdyż to właśnie Kościół doprowadził go do nędzy jego życia, ten, który za to, że był patriotą i walczył przeciwko ciemiężcom swojego kraju został na koniec ponownie opuszczony przez swojego ojca, który wydał na niego wyrok śmierci. Szczególnie koniec książki był wstrząsający, ale całość była niesamowita.
Wracając do rzeczywistości, mama mnie zdążyła w międzyczasie wyswatać. Gdy miała jakieś zebranie zgadało się cos na temat dzieci. Okazało się, że jakiś tam facet ma syna siedemnastoletniego, a zaczęło się od tego, że dla żartu wypisałam w mamy kalendarzyku różne zdarzenia, szczególnie z gór, tylko nieco zironizowane. Kiedy mama wstała, żeby zadać jakieś pytanie, facet wziął kalendarz i stąd odkryto moją obecność. No oczywiście facet od razu jak się dowiedział, że idę do liceum to powiedział o swoim synu i tak to mam na zebraniu skojarzyła mnie z jakimś chłopakiem, którego imienia nawet nie znam, ale ponoć chodzi do dwójki i jest na profilu ogólnym z językiem angielskim, chodzi też do drugiej klasy i jego ojciec ma mu coś o mnie wspomnieć, zabawne.
Friday, December 18, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment