Przed chwilą dzwoniłam do Przemka, ucieszył się. Poprosiłam go o lekcje, ale on stwierdził, że przez telefon to nie da rady i zaproponował, że do mnie przyjedzie. To już następny, do którego dzwonię a ten już chce przyjeżdżać. Bardzo się cieszę, wcale nie marzyłam o tym, żeby komuś się chciało jechać aż tak daleko. Powiedział, że postara się przyjechać w piątek żeby mi podrzucić zeszyty do przepisywania a w sobotę przyjedzie na dłużej, żeby mi wszystko wytłumaczyć. Mówił nawet, że chciał do mnie zadzwonić, nie wiem czy to prawda, bo przecież nie miał mojego telefonu, ale on powiedział, że to nie byłoby dla niego problemem, podobno bardzo łatwo dowiedzieć się numeru telefonu chociażby w ratuszu. Muszę przyznać, że wcale o tym nie wiedziałam, nawet nie byłam tam jeszcze. W sumie to z tym Przemkiem może coś wyjdzie. W końcu i ja jego i on mnie trochę lubi. Na dodatek też się fajnie złożyło, że Artur zreperował gitarę a ja właśnie chcę się zacząć uczyć i okazało się, że Przemek też gra na gitarze. Powiedział nawet, że przyniesie mi chwyty. Już się nie mogę doczekać. Ciekawe jak zareaguje ciocia na przyjazd chłopaka, ciekawe czy się nie zgorszy.
Ale mam dzisiaj ruchliwy dzień, przed chwilą dzwonił Marcin, znów sobie pogadaliśmy. Jak długo nikt nie dzwoni to nie ale jak się jednego dnia wszyscy zwalą to jest wesoło. Jeszcze kiedyś mogę mieć kłopoty, że tak angażuje w swoje życie tylu chłopców. W końcu kiedyś nie będę mogła wybrać i zostanę sama. No ale przecież na razie traktuję ich po prostu jak dobrych kumpli a przyjaciół nigdy za wiele.
Friday, December 18, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment