Friday, December 18, 2009

89.11.20

Z Przemkiem prawie nie rozmawiałam, naprawdę tak bym chciała żeby on był moim chłopcem, ale z tego pewnie nic nie wyjdzie, on jest zajęty innymi sprawami i nie ma odwagi, się do mnie zbliżyć, ja zresztą tez nie i na tym się pewnie skończy. W środę będą klasowe andrzejki, jestem ciekawa czy będę mieć większe powodzenia niż w podstawówce. Trzeba przyznać, że nasi chłopcy pod tym względem byli beznadziejni. E tam, pewnie wcale się Przemkowi nie podobam. Ja to zawsze mam takie głupie szczęście, przecież on nawet zapomniał o takiej głupiej rzeczy jak chwyty do gitary, o które go prosiłam, to co, że już sobie je załatwiłam, ale on zapomniał. Pewnie on nawet woli ode mnie Justynę, ona jest taka obrotna i też jest w komitecie. Ja chyba już zawsze będę samotna. Jestem zbyt nieśmiała do tych, na których mi zależy.
Przed chwilą dzwonił Przemek. Trochę mu się wyżaliłam, na temat tego, że nie mam żadnych uzdolnień, i że w ogóle jestem beznadziejna. On oczywiście zaprotestował i powiedział, że taki człowiek bez skrupułów jak on na pewno by mi to powiedział. A skoro do tej pory nic nie wspomniał to znaczy, że nie jestem beznadziejna. W ogóle śmiał się z moich problemów. Trochę sobie pogadaliśmy, może on mnie jednak trochę lubi. Chociaż on pewnie myśli, że ja jestem zbyt dziecinna, nawet się sprzeczaliśmy nad tym czy ja jestem kobietą czy dziewczyną.

No comments: