Friday, December 18, 2009

89.12.01

Pokłóciłam się z Martą, chciała, żebym ja teraz do niej przyjechała, żebyśmy się uczyły fizyki, wróciłam do domu przed czwartą i dzwoniłam do niej, żeby to odwołać, to ona mi nagadała, że pewnie chce dostać następną dwóję. Trochę mnie to zdenerwowało to jej powiedziałam, że jakoś sobie poradzę. Obraziła się, no i dobrze, obejdzie się bez niej. Przemek nie sobie z nią rozmawia ja sobie sama poradzę. Dzisiaj już mało nie wybuchłam płaczem. Nie dość, że ze sprawdzianu z Niemca dostałam dwóję to jeszcze dodatkowo zwiały mi dwa autobusy, później musiałam czekać ponad 40 minut. U mnie nieszczęścia nie chodzą parami, ale całymi stadami. Teraz zacznę się porządnie uczyć, przynajmniej spróbuję, chociaż ze mną to nigdy nie wiadomo. Ja chyba też już nigdy nie będę mieć ani przyjaciela ani chłopca. W sumie to Marta zabrała mi Przemka, bo on najpierw mnie lubił, a teraz jak ona zaczęła do niego dzwonić to rozmawia tylko z nią. Trochę mi smutno, ale postanowiłam się nie załamywać. Kiedyś na pewno poznam jakiegoś fajnego chłopca, jak temu się już nie podobam to niech sobie idzie do diabła.
Dzwoniłam właśnie do Marcina, już dawno z nim nie rozmawiałam i w ogóle nie wiedziałam, do kogo się odezwać, trochę się wyżaliłam i może jakoś to będzie. Jutro mają do mnie przyjechać Marcin i Paweł albo sam Marcin.
Znów dzwoniła Marta jakby nigdy nic, powiedziała, że jutro też ma czas i spytała czy do niej przyjadę. Teraz trochę źle, że tamci mają przyjechać, ona już chciała, żebym jej powiedziała jak zrobić jakieś zadanie z fizyki, ale powiedziałam, że nie wiem to ona, żebym zadzwoniła do Przemka, bo ona wczoraj już dzwoniła aż trzy razy. To jak już tak dzwoniła to niech robi to dalej ja się jakoś obejdę.

No comments: