Friday, December 18, 2009

90.04.14

Już po randce. Jak wysiadłam z autobusu to Michał przywitał mnie z kwiatami. On jest uroczy na dodatek czekał na mnie ponad dwie godziny, bo przyjechał ze Stawigudy wcześniejszym autobusem, żeby się nie spóźnić. Biedny tak wymarzł on się dla mnie naprawdę poświęca, mam nadzieje, że się nie przeziębi. W kinie było całkiem przyjemnie, mogłam mu położyć głowę na ramieniu później oboje się o siebie oparliśmy. On bardzo lubi trzymać mnie za rączkę w kinie też ten zwyczaj uskuteczniał. Było bardzo miło, później odprowadził mnie na przystanek, stanął za mną i tak mnie słodko przytulił jak czekaliśmy na autobus. Byliśmy jak prawdziwa para nieźle zaawansowanych zakochanych. Jemu musi na mnie rzeczywiście zależeć, głownie przez to go lubię. Znów mnie poprosił, żebym go pocałowała, ale się wykręciłam i pozostałoby tylko na tym obejmowaniu mnie od tyłu, ale jak już nadjeżdżał autobus to na pożegnanie tak jakoś to nagle wyszło, że mnie tak szybko przygarnął i daliśmy sobie szybkiego buziaka. To było jakieś takie śmieszne, bo ja prawie biegłam a na dodatek się śmiałam w ogóle nie wiem czy to można nazwać pocałunkiem.
To było raczej takie przelotne muśniecie warg w biegu. On chyba bardziej to przeżył, może on się we mnie nawet zakochał? Jutro do niego zadzwonię. Zapytam czy zdążył na pociąg po odprowadzeniu mnie na przystanek. To słodkie mieć takiego chłopca. Jak sobie przypomnę kiedy sama chodziłam do kina i jaka się wtedy czułam samotna, to jest cudowne. Już bym chciała znów pójść z nim do kina, a to może się nawet dość szybko spełnić, bo Michał już się mnie spytał czy nie poszłabym na jakiś tam jeszcze film nawet nie pamiętam tytułu. Jestem ciekawa jego odczuć po pierwszym spotkaniu. On uwielbia tulić się do moich włosów i uważa, że wspaniale pachną.

No comments: