Friday, December 18, 2009

90.04.26

Wczoraj była w szkole dyskoteka i wreszcie miałam to czego zawsze chciałam, to znaczy stałego chłopca tańczyłam z Michałem na okrągło nawet pierwsi wyszliśmy na parkiet tak za dobrze to nam nie wychodziło ale się nie przejmowaliśmy. Pomimo złej muzyki wreszcie się dobrze bawiłam bo miałam Michała który mi cały czas dotrzymywał towarzystwa no prawie bo jak na chwilkę usiedliśmy podszedł do mnie taki Łukasz, którego znałam jeszcze z nart i zapytał, czy może mnie prosić po starej znajomości. Najpierw zapytałam Michała, czy mogę później się zgodziłam, ale szybko wróciłam do mojego Michałka bo siedział strasznie smutny. Znów mnie dziś odprowadził i zafundował po drodze loda a później znaleźliśmy miejsce na ławeczce nad jeziorem. Tak jakoś zrobiło nam się razem słodko on mnie przytulił a później wziął na ręce i przeniósł na swoje kolana. Poczułam się trochę jak mała dziewczynka w ramionach mamusi czy może bardziej tatusia. Tak sobie przesiedzieliśmy tuląc się do siebie chyba przez półtorej godziny. Takie momenty w życiu chyba się często nie zdarzają. To zbyt romantyczne jak na dzisiejsze czasy. Chyba możemy się nazwać szczęśliwcami. Przeżyliśmy razem półtorej godziny oderwania od rzeczywistości, mieliśmy tylko siebie, jezioro, niebo i łabędzie. Michał nazywa mnie swoim koteczkiem, rodzyneczkiem i mówi, że jestem urodzoną pieszczoszką. To było naprawdę cudowne uczucie tak siedzieć w jego ramionach i rzeczywiście tuliłam się do niego jak mała kicia ale nie robiliśmy nic złego. Bo co może być złego w takich przytuleniach, zupełnie nic. Jak mu oparłam głowę na ramieniu to on mnie pocałował w głowę i kark poczułam wtedy jak zaczęły mnie przechodzić dreszcze. Michał też był wtedy chyba bardzo szczęśliwy. Teraz wydaje mi się, że on wcale nie próbuje uzyskać ode mnie czegoś więcej zaakceptował mnie jako taką właśnie trochę małą dzidzię, którą trzeba pieścić, tulić i pomagać jej kiedy tego potrzebuje. Chyba nawet, dlatego mnie lubi za tą moją dziecinność. Ja naprawdę jeszcze nigdy nie przeżywałam takich chwil to jest cudowne mieć takiego chłopca i można nawet obejść się bez tego sexu. W końcu mając 16 lat to jeszcze grubo za wcześnie. Nam razem jest tak bardzo przyjemnie, że sam fakt, że byliśmy tam tak sami był zupełnie wystarczający.

No comments: