Friday, December 18, 2009
90.05.17.
Znów po lekcjach znaleźliśmy przypadkowo śliczne miejsce. Było ukryte w środku miasta, pośród drzew na trawce stała ławka tak zakryta, że z żadnej strony nie było jej widać. Siedzieliśmy tam ponad godzinę, chyba najlepiej czujemy się zupełnie sami, wystarczamy sobie w zupełności. Zastanawia mnie tylko Maciek, który nagle się jakoś dziwnie zmienił, zrobił się taki jakiś grzeczny od jakiegoś czasu tzn. zawsze mówi mi cześć, zawsze przepuszcza przez drzwi, jak rozmawia to też tak prawie oddając mi cześć, trochę mnie to zastanawia bo jeszcze niedawno w ogóle mnie nie zauważał a wręcz wolał Martę a teraz nagle taka odmiana. Ale ja się dalej trzymam Michała on jest od niego fajniejszy.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment