Coś miałam dziś do Michała żal w sumie nie wiadomo, o co. Wszystko przez to, że mówił coś o tym żeby do mnie przyjechać, bo mieliśmy się uczyć matematyki, ale kiedy facetka odłożyła klasówkę to jak miał przyjść początkowo w środę to z tego zrezygnowaliśmy bo jest przeziębiony i coś tam bąknął, że może jutro, w czwartek coś mówił o piątku, no a dziś tak jakby w ogóle zapomniał. Może rzeczywiście to nie była żadna umowa ale takie przebąkiwanie ale i tak mnie to jakoś ukłuło. Jeszcze dodatkowo spytał czy go odprowadzę do przyjaciela, z którym miał wrócić razem do Stawigudy, odpowiedziałam, że nie to poszedł ze mną na mój przystanek ale była taka wściekła aż zachowywałam się jak nadęty wulkan który może w każdej chwili wybuchnąć. Dość szybko to wyczuł i jeszcze idiota spytał co mi się stało ale nic mu nie powiedziałam. Teraz to on mi już naprawdę zwisa może do mnie w ogóle nie przyjeżdżać. Nawet na koniec tak jakby mu się coś przypomniało, że zapytał co z tą matmą bo mieliśmy się przecież umówić. Trzeba przyznać ze ma refleks, ale teraz niech się wypcha. On jednak wcale nie jest taki fajny.
Michał jednak zadzwonił i spytał kiedy mógłby przyjechać z tą matmą.
Friday, December 18, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment