Saturday, December 19, 2009

91.03.29

Zagłębiłam się dziś w tak zwaną prozę życia, to znaczy przygotowania przedświąteczne. Wczoraj przeżyłam niezłą burzą w domu, ale teraz jest już wszystko w porządku. No powiedzmy, że w porządku, bo moje życie dalej jest, jakie było. Dalej wszystko jest takie zwyczajne i nie dające zbyt wiele radości. Dlaczego tak trudno być szczęśliwym? Czemu nie potrafię cieszyć się tym codziennym życiem może w tym też jest coś pięknego? Czy mi zawsze musi czegoś brakować? Kiedy wreszcie znajdę coś, co mnie zadowoli? Na razie to tak błąkam się po tym świecie bez przydziału. Może to tylko ja odbieram to życie tak negatywnie, ale jakoś nie potrafię się zmienić. Nie potrafię przełamać bariery ograniczającej dostęp do beztroskiego uczestnictwa w tej czasowej maszynie. Tak bardzo brakuje mi przyjaciela, Tomek jednak nie jest godny mojego zaangażowania, do tej pory nawet nie zadzwonił, na co mi ktoś taki, kto zjawia się tylko raz na jakiś czas a potem znów nie mam nic. On dał mi tylko kruchą nadzieję, że możliwe jest znalezienie kogoś, kto choć trochę podobny jest do naszych wyobrażeń. To był dowód na to, że są jeszcze chłopcy godni uwagi, którzy mogą zaimponować swoim wnętrzem a nie tylko krótkotrwałym pozerstwem, takiego chłopca chciałabym znaleźć, bo inaczej nigdy nie będę szczęśliwa a przecież właśnie tego oczekuję od tego życia.

No comments: