Saturday, December 19, 2009

91.03.30

Jednak jest jeszcze romantyzm na tym świecie, tylko trzeba go poszukać. Nie ma go tam gdzie teraz jestem, tam gdzie są tylko liczby cyfry i rachunki, tam nie ma miejsca na ta głębię, której tak poszukuję. Już prędzej można ją odnaleźć wśród artystów, czuję, że to tam jest to coś, czego szukam. Zrobiłam głupotę, że wybrałam się do tego liceum, gdzie podstawą i filarem filozofii jest matematyka i w dodatku jeszcze ten profil to już czysty idiotyzm. Trzeba było pójść do humanistycznej Jedynki. Może tam prędzej znalazłabym kogoś o podobnej do mnie naturze. Tylko, jaką ja mam tą naturę? Wydaje mi się, że trochę chorą. Przecież nie można żyć wyłącznie nadzieją o wielkim uczuciu, nie można myśleć nieustannie o swojej drażniącej i bolesnej samotności a jednocześnie uciekać od ludzi, których nie potrafię do siebie zbliżyć, których nie lubię. Ale ja właśnie tak żyję. Wiem, że musze kiedyś poznać miłość, ale często załamuję się i zaczynam już wątpić czy to jest w ogóle możliwe. Czuje się tak jakby moje ciało żyło niezależnie od duszy. Jeśli miałabym żyć w zgodzie z duszą to już w ogóle nie rozmawiałabym z wszystkimi tymi koleżankami i kolegami, ale nie ja oddaję im tylko moje ciało, mój głos jednocześnie ukrywając to wszystko, co jest w środku. To coś, co nie pozwala mi cieszyć się codziennością, co wciąż dąży do czegoś więcej, do tego uczucia, którego jeszcze nie zna, ale wie, że ono jest. Są ludzie, których zupełnie nie znam, są tacy, których poznając coraz bardziej od siebie oddalam, są też tacy, którzy dają nadzieję, że kiedyś znajdę takich, którzy są do mnie podobni. Taką osobą- nadzieją był Tomek, teraz i jego oddalam od siebie, ale nie tak jak innych, którzy są mi obcy. On dalej jest tą nadzieją, ale już nie musi być obecny w moim życiu. Był moment, kiedy stał się już potrzebny, ale teraz już przyzwyczajam się do tego, że on ma być dla nie tylko takim odległym światełkiem, które od czasu do czasu podtrzyma ten płomyk nadziei, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią mnie zrozumieć. Jakie to trudne mieć 17 lat, jeszcze nie dawno wszystko było łatwiejsze. To prawda, że zawsze chciałam mieć chłopca, że czułam się samotna, ale to było coś innego. Teraz nie wystarczy mi zwykły chłopiec, bo takiego już miałam, okazał się tylko zawodem, teraz muszę poznać to prawdziwe uczucie. Chociaż jak na razie to nie potrafię znaleźć nawet zwykłego przyjaciela a co dopiero, który będzie zarówno przyjacielem, ale i zapełni mój świat miłością. Tak trudno znaleźć ta swoją drugą połówkę, wiem, że mam jeszcze czas, ale nie umiem o tym po prostu nie myśleć, nie umiem po prostu żyć i udawać, że niczego mi nie brakuje.

No comments: