Saturday, December 19, 2009

91.05.23

Zastanawiam się czy iść jutro do szkoły. Od tygodnia źle się czuję, ale dotąd chodziłam, bo były takie lekcje, na których wskazana była moja obecność, ale teraz, jutro są beznadziejne lekcje, na których mogę tylko pogorszyć swoją sytuację. W każdym razie mam wielką ochotę pójść jutro do lekarza.
Jednak nie idę jutro do szkoły zmierzyłam temperaturę i mam gorączkę. Fajnie, chociaż nie wiem jak będzie z chemią pewnie będę musiała pisać sama albo odpowiadać albo w najgorszym wypadku wystawi mi mierną, co byłoby przykre, ale dużo przykrych rzeczy mnie spotyka na tym świecie. Na przykład ostatnio Michał robi się bardzo denerwujący, coś się dziś go spytałam na matmie a on tak krzyknął, że aż ludzie zaczęli się śmiać. Bardzo mnie to zdenerwowało, co on sobie myśli, że można tak na mnie krzyczeć, powiedziałam mu, że go nienawidzę jak tak wrzeszczy i żeby się zamknął. Już w ogóle się do niego nie odezwę nienawidzę jego głosu, najchętniej przesiadłabym się jak najszybciej, tylko, że w sumie to teraz nie mam, z kim siedzieć. Wczoraj jak nawet nie było Michała to jak mieliśmy jakieś zastępstwo w nowej klasie wszyscy jakoś tak siedli, że zostałam zupełnie sama w jednym rzędzie po środku. Piotrek tez siedział sam, ale był jak wszyscy inni w rzędach od okna albo od ściany, to było wręcz zabawne jak zostałam tak zupełnie sama, ale cóż taka jest niestety rzeczywistość. Ani ja nie dopuszczam nikogo do siebie ani nikt nie garnie się do mnie sam. Jedyne, co pozostaje to wiara w lepszą przyszłość.
Trochę mi smutno, że ten Tomek tak nagle mnie zostawił i nie daje już tak długo znaku życia. Teraz to już naprawdę znalazł sobie jakąś cud dziewczynę i zapomniał o mnie. Tylko jeśli tak to powinien najpierw oddać mi moje wiersze. Postąpił co najmniej nieładnie. Ale przecież właśnie takie opinie o nim słyszałam. Nigdy mu do końca nie wierzyłam, ale jednak bardziej niż innym. Tomek był niespełnionym marzeniem o przyjaźni a Piotrek o kumplu z ławki, może od Tomka chciałam też czegoś więcej, te jego drobne gesty ręki, to prawie nic, przypomniało mi, czego brakuje młodej dziewczynie, tej czułości. Tych właśnie drobnych gestów, dotyku ręki, objęcia, przytulenia. Właśnie tego mi brakuje, czasem o tym zapominam myśląc o swojej niezależności, ale to jest tylko oszukiwanie samej siebie a tak naprawdę zazdroszczę Monice Pawła, który jest właśnie taki czuły i Marcie, do której Przemek tez robi się coraz śmielszy. Próbki „bycia” z chłopcem przeżyłam, ale niestety to opierało się głównie na tym nic nas nie łączyło oprócz początkowych przyjemnych chwil przytulania. Tak naprawdę zaczynałam się zrażać do Michała nie tylko przez ten charakter, sknerstwo, pozerstwo i w ogóle całokształt, ale przez całowanie z nim, które nie sprawiało mi wcale takiej przyjemności. Nie polubiłam jego ust i powoli przestała go lubić całego.

No comments: