Wednesday, December 23, 2009
91.08.24
Coś jest nie tak, dzisiaj nagle napadł nasz pokój na dole cały rój dziwnych mrówek ze skrzydełkami. Oblazły lampę, stolik i podłogę, w ogóle się nie boją. Oprócz tego wszystkie się pochorowałyśmy, ja z ciocią wczoraj, dziś mama rzyga jak kot. Bynajmniej to nie koniec, najbardziej niepokojącym zjawiskiem są zdechłe węgorze leżące przy każdym brzegu. Tu cos wisi w powietrzu. Dobrze, że już jutro wyjeżdżamy, bo tu się zaczyna robić dość dziwnie, niedługo może zaczną się tu pokazywać jakieś wiszące krowy lub coś podobnego. Nawet ksiądz w kościele mówił, że najważniejsze to żeby się niczego nie bać a wtedy życie będzie radośniejsze. No ale dość wygłupów teraz na poważnie, te węgorze są dość niepokojące, ciekawe co jest przyczyną ich masowej zagłady. Oprócz tego od jutra ma być chłodniej to już nie ma tu, po co siedzieć, poza tym napadło mnie ostatnio z tą Warszawą to może sobie do niej pojadę, połażę porobię zakupy i wrócę. Tak może właśnie o to w życiu chodzi, żeby robić to na co się ma ochotę, no i nie bać się ani zbytnio nie przejmować.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment