Wednesday, December 23, 2009

91.09.18

Raczej zdrowieję, w sumie mogłam już dziś spokojnie pójść do szkoły, zwłaszcza, ze jutro mam klasówkę z matmy, ale jak sięgnęłam do zbioru zadań to się lekko podłamałam, jutro to chyba tylko Bóg może mnie uchronić od pały, co czwarte zadanie umiem zrobić, coś tragicznego, no ale to zostawiam na później, na razie włączyłam sobie symfonię Czajkowskiego i nawet trochę przy nie tańczyłam, no nie wytrzymała to było zbyt piękne. Oprócz przeżyć emocjonalnych nie żałowałam sobie również wartości spożywczych. Zjadłam 3 kawałki ciasta i ponad kg przepysznych jabłek sama nie wiem gdzie to wszystko zmieściłam. Żyję więc sobie spokojnie, dwa razy schodziłam do kotki a oprócz tego nic się nie dzieje. Nie wspominałam, że przed paroma tygodniami zadomowiła się u nas kotka a teraz ma jeszcze dwa kociaki i jest wesoło. Im głębiej zaglądam do tego zbioru zadań tym moja pewność, co do wyniku jutrzejszej klasówki robi się coraz większa. No chyba, że zdarzy się cud i mój umysł zrobi się nagle bardziej chłonny, w co szczerze wątpię, dlatego wykazuje się skrajnym idiotyzmem planując wyjście jutro do szkoły. Nie dość, że opuściłam dwie lekcje przed klasówką to jeszcze przychodzę ją pisać, no czysty idiotyzm. Chociaż z drugiej strony nie jest tak źle skoro mogę sobie żartować z własnej głupoty, a co mi tam jedna jedynka w tę czy w tamtą, to są właśnie plusy nie bycia prymusem, niczym nie trzeba się przejmować.

No comments: