Saturday, December 26, 2009

91.10.05

Skończyło się, dziś już wyjechali, w sumie było świetnie a mój Ronan jest bardzo sympatyczny. Wczoraj tylko biedaczek wypił za dużo wódki i był przez to chory. Opuściłam go na chwilkę w klubie, bo miałam już dość papierosów no i jak wróciłam to znalazłam go ledwo żywego na murku, biedaczek strasznie rzygał był zupełnie zatruty. No i musiałam z nim wracać do domu, ale to jeszcze nie koniec przygód, bo po pierwsze nie dodzwoniłam się do domu, a po drugie jak poszliśmy na przystanek to przyczepili się do mnie jacyś bandyci, najpierw pomyślałam, że to tylko jakiś pijak coś bełkoce ale ten facet chciał pieniędzy a później zaczął mnie straszyć, że zaraz mi podpali włosy, straszne ale kiedy już spytał czy jestem prostytutką i czy biorę w zęby to myślałam, że wyskoczę z siebie. Mój Ronan też już wtedy otrzeźwiał i już chcieli go uderzyć, ale dałam sygnał do ucieczki i udało nam się od nich wyrwać. Ronan nawet starał się mnie ochraniać, ale co on by mógł zrobić. Później jak już wracaliśmy to mnie objął i starał się pocieszać, było kochany, tylko jak tak szliśmy objęci to akurat nadjechał tato no i zgarnął nas do domu. Przez moment trochę żałowałam, że nie wróciliśmy do klubu, ale może tak lepiej, a tak swoją droga to tam się działy straszne rzeczy. Polacy i Francuzi wychodzili z Francuzkami gdzieś w krzaki i normalnie uprawiali miłość. Zgroza, mój Ronan też się bardzo dziwił, dlaczego Polki nie chcą tego robić. Dla nich to zupełnie naturalna rzecz, to straszne jak można tak podchodzić do miłości., no ale trudno co kraj to obyczaj. Ale i tak uważam, że mój Ronan jest bardzo sympatyczny od jutra będę musiała powoli go zapomnieć, ale dziś jakoś jeszcze nie mogę. On jest naprawdę bardzo fajny pomijając fakt, że do dziewczyn podchodzi dość lekko no ale oni tam tak mają wszyscy, taka już ich natura, i chociaż tam l’amourował z jakąś Natalie to mnie się trzymał blisko, w ogóle to traktował mnie raczej jak przyjaciółkę, szkoda, że tak słabo znam Francuzki, Ronan wcale mnie dobrze nie poznał a chciałabym, żeby mnie naprawdę polubił. Jednak w nim coś było, chociaż był taki szczupły i drobny to jednak od wewnątrz bił niego taki jakiś urok osobisty, nie znam go jeszcze dobrze, ale to się daje wyczuć. Wspaniałe było to jego wesołe usposobienie ten człowiek żyje „w całości”, wydaje się nie mieć żadnych problemów. No i w sumie jest uroczy. Mam nadzieję, że niedługo napisze. Polubiłam go może nawet za bardzo, bo przecież on na chłopca to już na pewno się nie nadaje, ale jako przyjaciel, do którego zawsze można pojechać i chociażby popróbować szczęścia w jakimś kasynie to by się przydał.

No comments: