Saturday, December 26, 2009
91.10.09
Chyba dorośleję coraz bardziej nudzi i denerwuje mnie już ta wiecznie przeżywająca Marta, to jednak straszny kujon, zupełnie do siebie nie pasujemy, ona zresztą ma Przemka więc niech się razem sobą zajmują. A ja jak zwykle tęsknię do życia i Ronana, tego wspaniałego żywotnego optymisty, właśnie kogoś takiego chciałabym mieć codziennie przy sobie. Ale niestety „zbyt wielka dzieli nas granica” Inaczej mówiąc oby do kwietnia może jakoś to zleci może też troszkę zdołam go zapomnieć Już minęły 4 dni od ich wyjazdu a ja już nie mogę się doczekać jakiejś wiadomości od Ronana, może on właśnie teraz pisze do mnie list? E to chyba niemożliwe, pewnie napisze do mnie za jakieś dwa tygodnie jak wywoła zdjęcia i sobie o mnie przypomni, chociaż wydaje mi się, że on mnie jednak pamięta. To było takie urocze jak mnie wtedy pocieszał i uspokajał po napadzie tych zbirów. Wtedy tak fajnie się czułam. On w jednej chwili stał się moim obrońcą a nie chorym alkoholikiem. To był taki moment, dzięki którym lepiej poznaje się ludzi. W sumie do tego ostatniego wieczoru był mi zupełnie obojętny no tyle o ile, ale po tych paru gestach teraz nie mogę go zapomnieć. To jednak prawda, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, no może zbytnio wyolbrzymiam jego zachowanie, ale w sumie, czemu nie, od czasu do czasu potrzebuję trochę wiary w drugiego człowieka, szkoda, że tym razem wybrałam kogoś, kto mieszka tak daleko to obiekt zbyt daleki i chyba jeszcze bardziej niestały w uczuciach od Tomka.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment