Niesamowite, poprosiłam Marka, żeby pomógł mi z matmy. No i zgodził się, ma przyjść gdzieś tak za godzinę, oczywiście pod warunkiem, że trafi. Trochę się denerwuję jak zawsze kiedy ma mnie ktoś odwiedzić, chociaż już mi chyba trochę minęło. Zresztą praktycznie się nie znamy, trochę mi głupio, nie wiem jak będzie to wyglądało, to douczanie mnie i w ogóle no ale co ja się martwię na zapas. Będzie co będzie. Na razie czekam. Już wpółdo szóstej, może on w ogóle nie przyjdzie? Wczoraj tylko na chwilkę podeszłam i poprosiłam go, w sumie to namówiła mnie Monika no i tak to wyszło dziś już pod koniec lekcji tylko spytałam czy to dalej aktualne, tylko wspomniałam, ze jest jeden problem, bo niestety nie wiem gdzie on mieszka, ale on na to odpowiedział, że to on przyjdzie do mnie. Nie powiem ucieszyło mnie to, jakoś zupełnie nie wyobrażałam sobie jakbym miała pójść do niego, jakoś tak dziko, w ogóle nie wiedziałabym ile tam siedzieć i on ma mieszkanie i chyba nawet mieszka razem z siostrą. Także ulżyło mi,że to on ma przyjść do mnie.
No i przyszedł, on jest naprawdę sympatyczny. Nie wiem czemu ale bardzo go lubię i wcale nie żałuję, że go zaprosiłam. On chociaż ogólnie sprawia takie wrażenie, że wszystko robi od niechcenia to jednak jak przyszedł to od razu kiedy go spytałam do której może zostać to odpowiedział, że ma czas nieograniczony i może zostać do której tylko zechcę, w ogóle był miły. Nie sprawiał wrażenia, że robi coś z łaski, wręcz przeciwnie, sprawiał wrażenie jakby to dla niego też było pożyteczne bo już jutro nie będzie musiał tyle powtarzać. I zrobiliśmy wszystkie zadania, o które tylko poprosiłam. Cieszę się, ze go zaprosiłam, chociaż w sumie to dalej zbyt dużo nie rozmawialiśmy, głównie to on rozwiązywał te zadania a ja starałam się łapać o co w nich chodzi.
Friday, February 11, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment