Friday, February 11, 2011
92.03.27
Już tylko tydzień do wyjazdu. Jak tu wytrzymać bez pały, na razie mam dwie z historii i z niemieckiego. czekają mnie jeszcze 3 lekcje niemieckiego, 2 historie i klasówka z matmy i 4 fizyki. Cudem będzie uniknąć kolejnej pały. Nie powiem przydałby się teraz taki Marek. On naprawdę zna się na matmie i na niemieckim i na fizie. Ostatnio jest najlepszy, chociaż jak ostatnio pytał z historii i on się spóźnił a to jest jednoznaczne z pytaniem no to też dostał jedynkę, bo powiedział, że nie będzie odpowiadał, bo nie umie, ja zresztą powiedziałam to samo. Ale oprócz tego on ma same dobre oceny. On jest po prostu zdolny, ale to zupełnie inny typ prymusa niż Michał. On to traktuje lekko, po prostu dostaje dobre oceny, jest na luzie, i nie jest zarozumiały. Sam często żartuje, chociaż nie jest tak złośliwy jak np Wojtek. On się tez nigdy niczym nie chwali, wręcz opowiada, że nie jest bardzo zdolny i chyba pójdzie po szkole do wojska, wątpię z jego możliwościami mógłby zostać dobrym lekarzem bo chyba z biologii jest najlepszy. Wszystko jest dla niego logiczne, łączy się w jedną całość, on praktycznie niewiele musi się uczyć, wystarczy, ze sobie powtórzy przed lekcją i potrafi wszystko odtworzyć. jego jedyną słaba stroną jest język polski, ale to przez to, że sam założył, że jest z tego słaby. Ile razy facetka go pyta to on po prostu mówi, że on nic tu nie widzi i nie rozumie, żadnych wierszy, przenośni, metafor i symboli. Ale kiedy go już facetka zmusi do odpowiedzi to potrafi w końcu coś wymyśleć. Właśnie na polskim wychodzi jego lenistwo. On go po prostu olewa. Z ostatniej klasówki z Niemca dostał szóstkę nie wiem jak on to robi, trochę mu tego zazdroszczę. On jest zdolniejszy od Michała a ma o sobie przynajmniej 10 razy mniej wygórowane pojęcie, to zupełnie inny człowiek. A oprócz tego, że jest zdolny to jaki jeszcze? Jak donoszą rożne moje koleżanki jest również koleżeński, podobno jak się go poprosi o pomoc to pomaga. Ale ja jakoś nie mogę się na to zdobyć. W sumie mogłabym go zaprosić nawet teraz bo ma być klasówka z matmy a ja raczej nic nie umiem ale nie potrafię, on jest zbyt daleko. Jednak wątpię czy on kiedykolwiek się mną zainteresuje nie umiem zburzyć tej bariery, którą zresztą sama wytworzyłam. Nie wiem może we Francji coś się zmieni, może się przełamię, zaryzykuję i na którejś z imprez wprost mu powiem, że go lubię i np poproszę żeby ze mną zatańczył bo sprawia mi to przyjemność. Później najwyżej zwalę wszystko na alkohol. Żebyśmy tylko chodzili w te same miejsca, chociaż tam to może Ronan będzie wolał sam się mną zajmować i zresztą wtedy to on będzie na pierwszym planie. Nie wiem jak to będzie. Zresztą czemu ja o nim myślę to nie ma najmniejszego sensu, mogę z nim trochę potańczyć i tyle. Na razie koniec z nim, on nie jest dla mnie i już. W ogóle nie wiem co sobie ubzdurałam na jego temat. Jestem jeszcze za młoda na cokolwiek i wszelkie moje zaangażowania nie mają sensu, mogę sobie najwyżej pomarzyć przy muzyce.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment