Monday, May 23, 2011

92.08.23

tato przywiózł mi dziś karteczkę od Jarka znajomego jeszcze z campingu. To chłopiec którego polubiłam niezależnie od Marka chociaż dopiero pod koniec trzymaliśmy się razem ale nigdy nie przekroczyliśmy progu koleżeństwa. najgorsze, że on napisał o koncercie ale to przyszło po czasieale tato mnie tu wywiózł to jak miałam się dowiedzieć o takiej imprezie. No trudno jakoś to przeżyję ale bardzo żałuję. Bo tu w sumie wcale nie jest aż tak fajnie, tydzień temu spokojnie mogłam pojechać do warszawy i na koncert, cholera że tez rodzice wrobili mnie w to korzystanie z domku letniskowego. Tu obok niby są ci chłopcy ale jacyś nieciekawi ale przynajmniej przetłumaczyli mi list do Ronana także więcej już nie narzekam.

No comments: