Monday, April 7, 2014
92.09.11
Mój tato okazał sie wstrętnym satrapą. Był dziś na wywiadówce w szkole i jak była poruszana sprawa wycieczki to on zaopiniował, żeby żadnych wycieczek nie robić. Boże za coś mnie pokarał takim ojcem. Oczywiście reszta rodziców na to przystała i nie będzie wycieczki, bo to klasa maturalna i mamy sie uczyć a jak zdamy maturę to będziemy sobie mogli jeździć nawet do Paryża. Co za wstrętny cap, niech go szlag trafi, już słów mi brakuje a wolę się nie wyrażać taak jestem wściekła. Po jaką cholerę on szedł na tą wywiadówkę? Co za małpa, orangutan, skąpiec, tyran, wstrętna cholera, on jest gorszy od Artura. Płakać mi się chce. On myśli, że jak będzie mnie przekonywał do nauki to ja już tak będę się uczyć, co on sobie wyobraża, że w jakikolwioek sposób może na mnie wpłynąć? Najwyżej w odwrotny sposób oleję to wszystko zupełnie. Zresztą już sama nie wiem na czym mi zależy i co mam robić a on mnie cholernie wkurza. Już zupełnie przestaję go kochać. Już mi przeszła złość jakoś przeżyje ten rok a później już wszystko się zmieni i będzie po prostu wspaniale.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment