Monday, April 7, 2014

92.09.09.

Jeszcze dziś dalej podświadomie czekam. Chociaż wiem, że to niemożliwe, żeby Tomek jeszcze był w Polsce. On już dawno wyjechał, ale jakoś jeszcze to do mnie nie dotarło. No cóż, może jutro już mi przejdzie, w końcu ile można. Później będę czekać na list. Słowo daję, że ta bezpłciowość otoczenia może doprowadzić człowieka do stanu przygnebiająco-wycieńczającego. Znów zaczynam spadać w bezdenną otchłań bezsensownej uaktywnionej nudności. Dobrze, że mogę podtrzymać sie jeszcze świeżych przeżyć natury idylliczno-romantyczno-prozaicznie-rzeczywistych, ale na ile starczy tego zapasu optymistycznych pierwiastków w zalegającej mnie fali pesymizmu naukowego? Naprawdę nie potrafię powiedzieć. Narazie czuje sie jeszcze w miarę dobrze i normalnie. Jednak koniecznie muszę niedługo stad wyjechać. Paryż wydaje się byc bardzo obiecującą alternatywą. Jak zdam maturę to tam pojadę, tak bardzo chciałabym też nurkować w oceanie, a jak twierdził Tomek to jeśli poznałabym jego kolegów to bez problemu mogłabym spróbować, czyż to nie byłoby cudowne? Ja po prostu muszę tam pojechać, choćby po to żeby spełnić moje dawne marzenie. Może zobaczę rekina na własne oczy? Pewnie że bym się bała i to okropnie ale wtedy starałabym sie mieć kogoś przy sobie, wtedy przerzuciłabym częśc strachu w bok. Straszne jest zetknięcie się z niebezpieczeństwem tylko w samotności. Jestm pewna, że jak nurkowałabym w grupie to nawet rekin nie byłby niczym strasznym ale raczej fascynującym. Chociaż podobno nurkowanie jest bardzo trudne i niebezpieczne i nie wiem, czy bez uprawnień i przeszkolenia od tak sobie będę mogła nurkować. W najgorszym wypadku trochę przedtem poćwiczę na basenie co za problem. Żeby tylko Tomek się jeszcze odezwał bo inaczej znów pozostanie tylko w sferze marzeń. Nie wiem czy samej udałoby mi się załatwić to mieszkanie a nawet jeśli to żyć tam zupełnie samej nie będzie łatwo i mogę nie trafić na takich fajnych ludzi którzy będa na dodatek nurkować. Taki niepozorny i zabawny Tomek a wprowadził juz taką rewolucję w moim życiu senno-marzennym. Tworzę juz znów inną wizję przyszłości. Juz nie sama w mieszkanku warszawskim powoli dochodząca do czegoś począwszy od samochodu i psa, juz nie dziewczyna pracująca w kasynie z chłopcem lekarzem w nocnym pogotowiu, już nie dziewczyna biednego bezrobotnego cud chłopaczka żyjąca wyłącznie miłością i skromnym jedzeniem z zasiłku, ale Ania mieszkająca w Paryżu chodząca do jakiejś szkoły najlepiej artystycznej (4 godziny wyjęte z życiorysu to pilnowanie cudzych dzieci), poznająca fantastycznych ludzi z architektury, może przyjaciółka, a może i nawet dziewczyna Tomka, nie wiem jeszcze która wizja odpowiadałaby mnie i jemu. Oh żeby juz tylko zdać tą cholerną maturę.

No comments: