Friday, December 18, 2009

89.12.12

Dzisiaj faktycznie Przemek z Piotrkiem próbowali nawiązać ze mną kontakt. W drodze do filharmonii cały czas mnie zagadywali. Tylko, że mnie to oczywiście zaczęło zwisać i dlatego im powiedziałam, żeby się mną nie przejmowali, bo ja i tak mam zły humor i się nie zmienię. Jak wracałam do domu to na przystanku spotkałam Kubę, znajomego ze starej szkoły, on chodził do klasy wyższej o rok. Nie wiem czy o tym wspominałam, że on chodził kiedyś z Marzeną koleżanką z klasy, wtedy niezbyt go lubiłam, bo on lubił robić mi trochę na złość zalecał się do dziewczyn na moich oczach, był nawet czas, kiedy nie mówiliśmy do siebie cześć. On już chodził do pierwszej klasy a ja jeszcze do podstawówki. Ale teraz jakoś coś się zmieniło, że nawet mówi mi cześć i zrobił się bardziej towarzyski. Dzisiaj to już przekroczył wszelkie granice, razem jechaliśmy jedynką aż do końca, a później zastanawialiśmy się czy iść na piechotę dwa kilometry czy czekać na nasz autobus, pozostawił ostateczną decyzję dla mnie. W końcu wracaliśmy na piechotę. Zaskoczył mnie maksymalnie jak zapytał, czy dalej tak ładnie rysuję, bo on zbierał moje rysunki z plastyki w podstawówce. On twierdził, że w nich było coś takiego, czego nie było w innych pracach. Na koniec podziękował mi, że mu towarzyszyłam, znów mi się odrobinę poprawił humor, jednak mamy trochę fajnych chłopców na osiedlu. Jeśli chodzi o tę paczkę sławetną, to mamy się spotkać u Marty jutro na naukę. Jednak z Przemkiem to na pewno już koniec. Marta ma z nimi o wiele więcej tematów.
W ogóle to oni są tacy uczeni, razem byli na olimpiadzie fizycznej w podstawówce i teraz mają wiele wspólnych tematów, a ja co? Ja jestem zagrożona z fizyki, chemii, biologii i historii i muszę się w końcu wziąć za naukę jak nie chcę wylecieć z tego wspaniałego twórczego liceum.

No comments: