Friday, December 18, 2009

90.03.07

Wczoraj była tu Magda to sobie pogadałyśmy, teraz sobie leżę w łóżeczku i dochodzę do zdrowia. Życie wydaje się nawet trochę weselsze, kiedy nie ma tej cholernej szkoły. Jak ja wytrzymam jeszcze te 3 i pół roku? Jednak to jest niemożliwe, żeby polubić szkołę po prostu się nie da. Oh, żeby już były te wakacje. Chciałabym popłynąć z Arturem na spływ, może tam poznam jakiegoś fajnego chłopaka. Jakbym miała chłopca, z którym bym się razem uczyła byłoby o wiele raźniej, może nawet ta szkoła nie wydawałaby się taka okropna. No i skąd to wziąć takiego kompana? W sumie to mieszka koło mnie taki Adaś klasowy geniusz matematyczny, mówimy sobie cześć, ale ja u niego nigdy nawet nie byłam ani nawet do niego nie dzwoniłam. No i tak ni stąd ni zowąd to głupio coś zaczynać. Przemek już mi się nie podoba, jest za niski z twarzy tez nie przypomina Don Juana. Naprawdę nie wiem, co w nim widziałam.
Zaczęłam się wyżalać na mój smutny los także tato mało nie został wyprowadzony z równowagi. Jak na koniec wspomniałam tez, że chciałabym mieć przyjaciela mój tato zareagował tak jak zwykle, tzn powiedział, że mi paskiem przyleje i że mam się uczyć i że on da mi już przyjaciela. Już się do tych tatusiowych reakcji zdążyłam przyzwyczaić zwłaszcza, ze nigdy mnie jeszcze nie uderzył a obiecywał to tysiące razy. Mój tako nigdy nie dotrzymywał obietnic, co akurat w tym przypadku mu się chwali. Chociaż szkoda, że z tatą nie można porozmawiać na takie tematy on jest taki nieżyciowy. Wydaje mu się, ze mi wystarczy tylko myślenie o nauce i o tym żeby zbierać jak najlepsze oceny a ja tej nauki mam po dziurki w nosie. Można się uczyć, ale żeby jeszcze cały czas o tym myśleć? No bez przesady jestem pewna, że chłopiec wcale nie przeszkadzałby mi w uczeniu się, wręcz przeciwnie, ale jak można to wytłumaczyć takiemu tatusiowi?

No comments: