Friday, December 18, 2009
90.04.20
Rozmawiałam dziś z Michałem i w końcu stanęło na tym, ze mu wypomniałam to co mi powiedział wczoraj i dodałam, że ja mu się nie będę narzucać i nie będę dzwonić. To on zaczął znów przepraszać i tłumaczyć, że ja jednak powinnam dzwonić a on bardzo żałuje, ze tak mi powiedział i że wczoraj zdał sobie sprawę, jaka jestem dla niego ważna. Wiem, że powinnam była się z nim pogodzić, sama byłabym z tego zadowolona, ale ja tak nie potrafię, no i już nie byliśmy razem jak dotąd. Teraz ja i on chodzimy oddzielnie. Nie zgodziłam się tez żeby do niego pojechać. Chociaż Michał stwierdził, że dalej uważa siebie za mojego przyjaciela i że dalej mogę na nim polegać. Nie obraziłam się na niego tak ostentacyjnie, ale daje się wyczuć miedzy nami pewną barierę. Po prostu trzymamy się osobno. Kiedy mu powiedziałam, ze moja duma nie pozwoli mi teraz do niego dzwonić to on szybko zaoferował, że w takim razie to on będzie dzwonił do mnie. Nie jestem jednak pewna czy dotrzyma tej obietnicy. Dziś jadłam obiad w szkole wiec skręciłam do stołówki Michał tylko popatrzył na mnie i nawet nie powiedział cześć dopiero później jak wracałam z Marta natknęłyśmy się na niego jak był z jakimś kolegą i wtedy dopiero powiedział mi cześć. Czyli w sumie nie jesteśmy na siebie bardzo obrażeni tylko ja po prostu staram się nie dopuścić do siebie myśli, że mogłoby się to wszystko dobrze skończyć. Wiem, ze popełniłam mnóstwo błędów w moich zachowaniu, bo tak naprawdę zależy mi na jego przyjaźni a czasem to wygląda tak jakbym próbowała go od siebie odczepić. Dobrze, że on chociaż próbuje do mnie dotrzeć bo inaczej już dawno bym go straciła. To jednak prawda, że kobieca natura jest niepojęta, sama mogę tego doświadczyć na własnych przeżyciach i głupim ale dla mnie jedynym możliwym zachowaniu.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment