Friday, December 18, 2009

90.10.07

Czasem wydaje mi się, że jestem taka przeciętna, nie chodzi o wygląd zewnętrzny, ja nie chcę być taka. Czy ja mam w ogóle jakieś zainteresowania? Nie ja jestem zupełnie pusta nic mnie nie może zaciekawić, może jedynie książki Ludluma, tak uwielbiam to. Uwielbiam sensację, ryzyko i grozę, tylko że to nie jest nic warte. Przecież i tak nie zostanę reżyserem horrorów, to nierealne. W podstawówce wydawało mi się, że mam jakieś zdolności plastyczne ale to też już wydaje mi się przeszłością, nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Kim ja w tym życiu będę? Może skończę jakieś byle jakie studia i potem będę pracować w jakiejś nudnej instytucji albo siedzieć w domu i gotować obiady dla dzieci. Czyli będę się zachowywać jak najprzeciętniejsza kobieta. Ciekawe czy przy tym braku uzdolnień posiadam chociaż jakąś inteligencję, tego tez nie jestem pewna, w końcu nauka nie idzie mi jak po maśle, a do tego mam krótką pamięć. Toż to można się wziąć i powiesić. Chciałabym w życiu coś osiągnąć, ale to rzecz wątpliwa bo do tego jestem jeszcze leniwa. Naprawdę zagnieździły się we mnie wszystkie atrybuty do tego żeby nie osiągnąć sukcesu. Nie chce być tylko szarą głupią gęsią, ale cóż innego mi pozostaje? Straszna jest ta perspektywa całe życie jest straszne. Wszystko jest beznadziejnie bezsensowne. Ciekawe czy inni ludzie przeżywają podobne problemy, żebym chociaż była księżniczką to nie musiałabym się martwić tym kim w życiu zostanę, miałabym już pozycję społeczną zapewnioną. Na razie to nie chce mi się nawet uczyć, to wszystko wydaje się być takie nudne, jak ja w ogóle skończę ta cholerną szkołę? Może za trzy lata moje życie, chociaż trochę się zmieni, może jak będę studiować to wszystko się jakoś ułoży. Jaka ja naprawdę jestem, czy jestem już w miarę dojrzała, inteligentna czy zupełnie nijaka? Często zachowuje się jak mały dzieciak, ale ja to naprawdę lubię, lubię te pluszowe zabawki, zdrobnienia, zwalanie odpowiedzialności na innych, taka już jestem, takie niedorobione dziecko a może ja już się nie zmienię? Może już taka zostanę, ni to dziecko ni dorosła kobieta. Kiedy ja wreszcie odnajdę to własne – ja? Chociaż to źle powiedziane przecież ja już wiem mniej więcej jaka jestem momentami głupia, śmieszna, dziecinna, innym razem smutna, poważna, próbująca wyjść ponad przeciętność. Tylko jeszcze niestety nie mogę znaleźć drogi tego wyjścia, może nie szukam jej zbyt pilnie, ale czy ta droga w ogóle istnieje? Czy ja mogę być inna od wszystkich czy mogę być lepsza od np Michała który pewnie zrobi jakaś wspaniałą karierę matematyczną, który jest taki dobry we wszystkim. Dlaczego ja tak nie mogę? No bo mi się nie chce i jestem od niego mniej inteligentna i cóż ja mogę na to poradzić? Może dlatego, że on jest taki przy mnie dobry to nie możemy być zawsze razem. Nie lubię go jako tego wzorowego ucznia, kiedy na każdym przedmiocie co chwila podnosi rękę i popisuje się swoją wiedzą. Ja przy nim po prostu znikam jestem niczym. Właśnie wtedy najbardziej to odczuwam i najbardziej mnie to boli. Jak nie wchodzą w grę żadne przedmioty i oceny to czasami jest nam ze sobą dobrze. Ja potrzebuje chłopca, czułego opiekuna a nie geniusza, dla którego najważniejsze są tylko jego oceny. Myślę, że jakbym znalazła chłopca, dla którego nie tylko oceny, ale i ja byłabym ważna to zostawiłabym Michała bez wahania, bo on się jednak nie zmieni. Ja przy nim nigdy do niczego sama nie dojdę. On mi już wcale nie pomaga on mnie osłabia swoją pewnością siebie, umiejętnościami i aktywnością. A jednak go potrzebuję, kiedy go nie ma w szkole to jestem taka jakaś sama, często nie mam się do kogo odezwać dlatego dopóki nie znajdę innego chłopca albo on się nie zmieni będzie musiało zostać jak jest, będę tym szarym nic nie znaczącym człowieczkiem ginącym w blasku Michałowego geniuszu.

No comments: