Friday, December 18, 2009

90.11.10

Mama jest w Warszawie i bawi się pewnie świetnie, po prostu mamuśka szaleje na delegacji ale ma moje przyzwolenie, w końcu co w tym złego, że sobie trochę potańczy i się pobawi w końcu nie idzie z tym facetem do łóżka. Ja w tym czasie regeneruje siły przed następnym tygodniem. Przez ta szkołę stałam się jednym wielkim kłębkiem nerwów, byle co może mnie wyprowadzić z równowagi. Wszystko mnie wkurza nawet na muzyce tez chciałam żeby puścili jeden utwór to też nie zwrócili uwagi. To już mnie zupełnie załamało nawet obecność Michała już nie pomaga. Robię się wtedy sama niezbyt miła dla otoczenia albo popadam w stan zupełnej obojętności. Pewnie przez to zostanę sama ale nie umiem się zmienić. Może to wszystko jakoś się odwróci, kiedy skończę już to liceum. Nienawidzę go w ogóle nie odczuwa żadnej radości, kiedy do niego idę, Michał „przyjaciele” to jest jeszcze ostatnia rzecz, która trzyma chociaż już do niego nie jestem tak przywiązana no i ta głupia ambicja która wyklucza inną drogę.

No comments: