Friday, December 18, 2009
90.11.23
Jednak zostało we mnie trochę wrażliwości. Po tygodniu tej obrzydliwej męki poszłam do kina na „Stowarzyszenie umarłych poetów”. Byłam z Michałem, Martą i Przemkiem. Tak się poryczałam, że jeszcze mnie bolą oczy. Film był cudowny, tylko niestety nie da się tego wypróbować w naszej rzeczywistości. Teraz tez nie można się sprzeciwiać światu bo zostanie się zdławionym, nie ma tez takiego nauczyciela, który byłby w stanie takiego przełomu zachowania, naszego spojrzenia na świat i życie dokonać. To wszystko jest takie niedoskonałe, cała nauka jest tylko bezmyślna parodią prawdziwej wiedzy i piękna. To co najcenniejsze zawsze jest ukryte a nikt nie potrafi tego odsłonić. Przynajmniej ja czuję się jakbym stała za jakąś szara kotarą piękna i radości życia. Nikt nie potrafi przełamać we mnie moich słabości i kompleksów i co mi po tym, że wierzę, że po śmierci będzie lepiej. Ja chce żeby coś się zmieniło tu i teraz. Ale może już trochę zejdę na ziemię moje życie będę teraz musiała poświęcić nauce fizyki i matmy nie wiem jak sobie poradzę przecież to w sumie jest takie beznadziejne. Na Michała już nie będę mogła liczyć. Po tym filmie ale już i wcześniej staliśmy się sobie zupełnie obcy. Na przystanku zapytał mnie co myślę. No to mu powiedziałam, że niestety nie jest tak jak było, że jestem nim rozczarowana. Pytał się czy nie skojarzył mi się z jednym z bohaterów filmu, takim klasowym lizusem a przyznaję, że momentami go przypominał. W końcu stwierdziła, że wszystko to co robi wydaje mi się takie płytkie. To noszenie torby, czy kurtki w szatni, kiedy jednocześnie nie obchodzi to jak się uczę i jaka jestem naprawdę, czego oczekuję, czego potrzebuję. Albo kiedy się gdzieś w czymś pomylę czy powiem coś nie tak to on wtedy robi się taki nieprzyjemny. Ten jego wrzask zaprzeczania mi i mówienie mi, że to co mówię to jest źle, te tłumaczenia od niechcenia, często złe, których też udziela raczej rzadko. To wszystko to co jest w nim i co mnie najbardziej boli i drażni. To nie jest mój prawdziwy przyjaciel ani tym bardziej człowiek, który coś do mnie czuje. On na moje zarzuty potrafi tylko odpowiedzieć, że nie ma nic głębokiego bez wzajemności. A ja nie potrafię zbytnio okazywać uczuć, kiedyś byłam milsza dla niego ale i on wtedy wydawał się inny, wydawał się być taki zakochany i czuły a teraz nic już z tego nie zostało. Został tylko wzorowy uczeń, dla którego nauka jest wszystkim. To go wypełnia ta perfekcja dążność do bycia najlepszym w każdej dziedzinie i przy tym też to zadufanie w sobie i pewność, że to on jest tym najlepszym, co nie pozwala mu dostrzegać problemów innych. Ja czuję się teraz jakbym się znajdowała w jakiejś otchłani, nie potrafię odnaleźć siebie przez to liceum nawet nie mam czasu żeby odnaleźć to co tak naprawdę chciałabym robić. Uwielbiam tańczyć, ale nie tak jak wszyscy na dyskotekach czy nawet klasycznie. Ja wolę tańczyć sama własne układy do muzyki, do której zwykle się nie tańczy. Muzyka elektroniczna albo poważna, bardzo podobają mi się tańce wschodnie. Zazdroszczę tym tancerkom, które mogą zapamiętać się w tańcu i stać się bóstwami. W moim światku mogę to robić tylko w domu. Jak już wspomniałam kiedyś wydawało mi się, że mam jakieś zdolności plastyczne to Michał mnie od razu usadził na ziemi stwierdzając, że moje rysunki są beznadziejne. Ostatnio napisałam moje dwa pierwsze wiersze. Wiem, że wcale nie są dobre ale moje własne. Widać w nich mnie i moje spojrzenie na świat, ale myślę, że jak pokazałabym je Michałowi to też uznałby, że jestem beztalencie. Bo przecież nawet jeśli chodzi o poezję to on się na tym na pewno lepiej zna ode mnie. Chciałabym znaleźć prawdziwego przyjaciela, który nie osadzałby mnie na dnie cały czas krytykując to co robię, ale który by nie patrzył na błędy jakie robię i zachęcał do tego żebym próbowała dalej szukać mojej drogi do spełnienia siebie i swoich marzeń. Nigdy tez nie pokażę Michałowi tego co tu piszę bo pewnie stwierdziłby, że to głupie, że spodziewał się czegoś lepszego. Nie wiem może zbyt kategorycznie i jednostronnie go oceniam, oczywiście nie jest on takim potworem jak go tu przedstawiam. Tez jest wrażliwy może nawet coś do mnie czuł ale on też zbudował sobie ideał do którego być może nie dorosłam. Może dlatego wiecznie mi dyktuje co mam robić, jak się ubierać i dlatego też nie docenia tego co robię bo widzi to inaczej. On widzi tak jak powinien zachowywać się jego ideał. Zresztą pod tym względem jest podobny do mnie bo ja przecież też szukam mojego ideału, chłopca który by odpowiadał moim wymaganiom. A pierwsze z nich to to żeby widział we mnie tylko dobre strony a nie przeciwnie dla którego to ja sama taka jaka jestem byłabym ideałem, który by mnie nie próbował zmieniać dostosowując do własnych upodobań ale raczej pomagał mi zachować własną tożsamość. Myślę, że wtedy i ja stałabym się dla niego naprawdę miła i jedyna zapomniałabym o swoich złych cechach bo wiedziałabym dlaczego i dla kogo mam to uczynić.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment