Friday, December 18, 2009

90.11.30

Były dziś Andrzejki ja naprawdę jestem jakaś inna. W ogóle nie mogłam tańczyć do tej rąbanki, takie marszowe dwutakty coś beznadziejnego, dopiero ja puścili taki utwór może trochę starszy z mojej płyty to jakoś tak dziwnie część ludzi zgubiła rytm a ja wtedy się świetnie bawiłam, dopiero mogłam zatańczyć jak lubię. Ale zaraz zmienili piosenkę na ta beznadzieję. Zupełnie nie wiem co tu robić, gdzie ja się będę bawić jeśli wszyscy słuchają takiego szajsu. Ja się po prostu nie nadaję. Jedyne wyjście to urządzić prywatkę, na której będę puszczać to co lubię. Fajnie byłoby gdyby coś wyszło na Sylwestra, w sumie nie wiem już jak z tym Michałem. Przez cały tydzień było tak jakbyśmy byli już tylko koleżeństwem, żadnych zobowiązań ja od niego niczego nie oczekiwałam i on ode mnie nie miał nic w zamian. Bez żadnych wyjaśnień Michał wziął mnie pod rękę i później jak szliśmy całą grupa do koktajlbaru, co już było dziwne, bo wydawało mi się że Michał się nie zdobędzie żeby przekroczyć jego próg, więc jak tak szliśmy to razem słuchaliśmy walkmana. Oczywiście nie wziął tyle pieniędzy, żeby mi postawić. Przemek Marcie postawił i lody i koktajl, bo sama tego zażądała, ale ja się na to nie zdobyłam i już wolałam sama zapłacić. Później niby czekał ze mną na 11 kę ale tylko do czasu jego pociągu. Nie wiem jak dalej będą się układały nasze stosunki.

No comments: