Friday, December 18, 2009

90.12.17

Z matmy mi poszło tak sobie, zupełnie nie wiem co dostanę, znów dała zadania typowo obliczeniowe a w takich najczęściej się mylę. Trochę lepiej jeśli chodzi o wyjazd w góry mama to załatwiła i jednak jadę. Mama tak się przejęła, że nawet pojechała do sklepów zorientować się co ze sprzętem, być może będę miała nowe buty narciarskie, fajnie by było ale jak nie to i tak to jakoś przeżyję, tylko żeby udało się coś pożyczyć. Moja mam jest szalona ale przez to najukochańsza na świecie. Wróciła z pracy i stwierdziła, że musimy kupić buty bo są śliczne, no to mam nowe buty narciarskie Salomony, są naprawdę śliczne a jutro kupi mi tez narty z wiązaniami, toż to normalnie nadmiar szczęścia. Chyba dostane jednak jedynkę dla wyrównania poziomu. Oprócz tego wszystkiego Michał mnie przeprosił za tamto tłumaczył się, że nie wiedział, że aż tak zareaguję. Tylko, ż dodał coś jeszcze co znów jest na jego niekorzyść. Powiedział, że przesadziłam mówiąc mu, że bić po twarzy może sobie jakąś dziwkę a nie mnie. Możliwe, że przesadziłam ale i w tym się znów przekonałam jaki on jest, wiecznie nawet kiedy przeprasza to znajduje coś, czym może mnie zahaczyć. Zawsze coś dojrzy i wydobędzie. Właśnie tego mam w nim dość. Uważam, że jest chamem, bo nie dość, że mnie obraża to jeszcze na zarzuty znajduje zawsze ripostę i zarzuty w moim kierunku, dlatego nigdy mu nie wybaczę.

No comments: