Saturday, December 19, 2009

91.02.27.

W końcu mam trochę spokoju, byłam u lekarza i mam zwolnienie do piątku. Wreszcie mam trochę czasu żeby sobie pomarzyć. Obejrzałam właśnie film, który takie marzenia u mnie wywołuje, marzenia o chłopcu, który wyrwałby mnie z tej szarości, chłopca z fantazją, szkoda, że do tej pory widzę takich tylko w filmach. Mężczyzn, którzy przychodzą do ciebie z szampanem w ręku, którzy załatwiają samotne przejażdżki samolotem, którzy wspaniale tańczą i potrafią być tacy, że łzy stają w oczach, bo przecież nigdzie takich nie można znaleźć w rzeczywistości. Czy to naprawdę takie trudne? Wystarczy troszeczkę obycia, kultury i fantazji i już można kobiecie zaimponować. Tyle że teraz nie ma już prawdziwych mężczyzn chociaż i kobiety to z reguły jakieś harpagony albo dewotki albo puszczalskie w sumie też nie ma dziewczyn z fantazją ale szanujących się. Niedługo skończę 17 lat i dalej nie pozostaje mi nic innego jak życie romantycznymi powieściami i filmami, gdyby nie to, to już w ogóle nie byłoby się czego trzymać. Wciąż mam nadzieję, że może na studiach trochę się zmieni ten mój mały światek. Jak ja bym chciała znaleźć się w krainie tańca gdzie znalazłabym kogoś do pary kto wprowadziłby mnie w tajniki tej gry. Na razie to mogę sobie tylko sama potańczyć w domu, bo nigdzie indziej nie jest to możliwe. Byłam już dwa razy na szkolnej dyskotece i wiem, że to nie dla mnie, to nie to, nie ta muzyka, nie ci ludzie. Wszystko, co mnie otacza jest takie bezduszne, płytkie nic nie warte, brakuje właśnie tego czegoś, co jest w tych wszystkich amerykańskich pogodnych filmach. Jestem młoda i niby w młodości trzeba się wyszaleć a tu co? Nic zupełnie nic. No niby były dwie prywatki, na których bawiłam się fatalnie, wszystko to było takie sztuczne i za grzeczne. Kiedy puściłam muzykę z „Dirty dancing” to owszem tańczono ale osobno. Jednak pod ta moją pozorną spokojnością ukrywa się chyba niezły temperament, ale jakoś nie potrafię go okazać, bo nie mam komu. Kiedy zatańczę trochę inaczej to zaraz się patrzą jak na wariatkę albo pijaną, to po co się mam wygłupiać? A przecież można by się tak świetnie bawić i co? I guzik każdy boi się wychylić. Jednak Polacy to zastraszony naród. Staliśmy się beznadziejni a pierwszą rzeczą, która to spowodowała jest szkoła. Czuję, że marnuję najlepsze lata swojego życia, może zjawi się w końcu ten ktoś kto spełni moje oczekiwania, chociaż to nie takie łatwe, ale ja nie jestem łatwą dziewczyną. Nigdy więcej nie chcę mieć chłopca na siłę, najwyżej będę sama, w końcu może znajdę przyjaciela a na razie muszą mi wystarczyć filmy i książki o romantycznych rycerzach, którzy zjawiają się by wyrwać swoje księżniczki od tłumów rozsiewających zarazę.

No comments: