Nie wiem dlaczego ale nabrałam trochę entuzjazmu, może nie będzie aż tak źle, w końcu jestem młoda i w sumie to dopiero zaczynam to swoje życie. To nic, że na razie nic się nie dzieje, muszę to po prostu przeczekać. Może już na studiach wszystko się zmieni, może poznam nowych ludzi, chociaż trochę bardziej podobnych do mnie. Na pewno są jeszcze jacyś fajni chłopcy. Ja przecież też nie jestem ani brzydka, ani taka głupia, więc dlaczego miałabym być sama? Chyba nie jestem do tego stworzona ja wcale nie mam natury starej panny. Oczywiście to wcale nie zmienia mojego zdania na temat otaczającego mnie świata nie ma w nim ludzi, z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić, dlatego muszę uciec stąd jak najszybciej. Boże jakie to byłoby nudne spędzić całe życie w tej dziurze, nie wytrzymałabym. Choćbym nie wiem jak się starała czy przez pracę, czy naukę, prędzej czy później na pewno umarłabym z nudów. Bo to wszystko jest w sumie po prostu nudne. Można być samotnym, ale to nie może trwać wiecznie, na razie traktuję to jako ucieczkę od ludzi, których nie lubię, ale muszą znaleźć się tacy, których pokocham. Nie wyobrażam sobie życia bez miłości, chociaż teraz tak żyję, ale traktuję to jako taki postój, poczekalnię przed moja wielką podróżą życiową. Na razie nie pozostaje mi nic innego jak cieszyć się każdym słonecznym dniem, może chociaż w wakacje moje życie nabierze trochę jaskrawszych barw. Przyjedzie mój braciszek z morza, mama obiecała mi też kupić płótna i farby olejne, może w ten sposób ten mój postój stanie się troszkę weselszy i to oczekiwanie na miłość nie będzie tylko czystą udręką, bo zacznę malować. Nic mnie nie obchodzi czy to się komuś będzie podobało czy nie ja będę malować. Jeszcze 4 miesiące tej szkoły tego wstrętnego mechanizmu niszczenia mnie i resztek radości jaka we mnie została, tego pochłaniacza czasu, i zrobi się trochę luźniej, swobodniej i piękniej. Oh jakby tu troszkę przyspieszyć ten czas, kiedy minie ten koszmar uczniowski ci wszyscy nauczyciele podobni do szatanów niszczących duszę człowieka i jeszcze wmawiających nam, że to oni się dla nas poświęcają. Jak ja ich wszystkich nie lubię nigdy w życiu nie zostałabym nauczycielem, uważam ich za nieludzkich wynaturzenców. To nie są ludzie to są nauczyciele i sami są sobie winni, że tak o nich myślę.
Teraz jest tak pięknie jak tylko zaświeci słońce to jakaś nowa otucha we mnie wstępuje. Już trochę inaczej myślę o sobie i o przyszłości. Czasem już wątpię w siebie głupieję i wydaje mi się, że jestem tak samo nieciekawa jak wszyscy otaczający mnie ludzie. Ale w takie dni jak dziś zaczynam wierzyć, że to nieprawda, że nie jestem wcale głupia, ani brzydka ani nieciekawa. Przy odrobienie dopingu i zachęty mogłabym zadziwić niejednego. Jakbym tylko znalazła kogoś, dla kogo zależałoby mi na zrobieniu czegoś niesamowitego to zrobiłabym to niewątpliwie, choć i on musiałby mi dorównywać fantazją, wtedy stworzylibyśmy sobie raj tu na ziemi, żylibyśmy jak król i królowa, każdej cząstki przyrody, każdego stworzenia. Moglibyśmy podróżować po świecie, poznawać orientalne kultury, sycić się pięknością tego świata i sobą nawzajem. Tylko gdzie mam znaleźć tego króla, który traktowałby mnie jak swoją księżniczkę? Wszystko byłaby łatwiejsze gdybym miała pieniądze i pochodziła z królewskiego rodu, wtedy królewicze podsuwani by mi byli na tacy mogłabym tylko wybierać. A ja cóż jedyne co mam to domek, urodę i tą dumę przez którą nie każdy może zapukać do mojego serca. Ale w końcu znajdą się tacy, co będą mogli to zrobić po prostu nie może być inaczej, muszę tylko w końcu zrzucić z siebie tą zasłonę tą przykrywkę szarej myszki, ale to dopiero za kilka lat, na razie gnębi mnie to liceum gdzie muszę udawać pokornego baranka ach, jakie to jest przykre, dlatego na razie muszę się wyłączyć i żyć tylko sobą i marzeniami. W każdym razie muszę sobie obiecać, że nie mogę tego życia przeżyć w spokoju i nudzie, koniecznie muszę poznać, co to jest miłość i życie namiętne i bolesne.
Saturday, December 19, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment