Saturday, December 19, 2009
91.03.15
Tomek zadzwonił i mówił, że bardzo zachorował, grypa go powaliła. Konkurs piosenki tez jest dopiero za tydzień. Dobrze, że zadzwonił, chociaż tak bardzo to on mi się już nie podoba, trochę zmalał po dzisiejszej rozmowie, chociaż jak zaproponowałam mu spływ to nawet się zgodził. Ale jednak on wcale się nie różni od tych wszystkich chłopców, którzy nie są prawdziwymi mężczyznami.. Już na samym wstępie zaczął opowiadać, jaki to był chory, że prawie mdlał, no i takie tam, a tego właśnie nie lubię takich użalających się nad sobą sierotek. Druga sprawa to to, że podobnie jak Michał sam stwierdził, kiedy koniec rozmowy, tego też bardzo nie lubię, no, ale nie chcę go pochopnie oceniać, pierwsze wrażenie nie zawsze świadczy o człowieku. Ale fajnie byłoby się z nim zaprzyjaźnić, ale teraz inaczej do niego podchodzę, z pewnym dystansem, staram się mu tego nie okazywać, ale tak się czuję. On nie może już być dla mnie nikim więcej poza kolegą, może przyjacielem, bo pamiętam, że on raczej nie był wiernym chłopcem. Ale tego mi też trochę trzeba, może zrobi się ciekawiej, w tym moim oczekiwaniu na coś wielkiego. Mam coraz większą pewność, że nigdy nie będę szczęśliwa dopóki nie poznam, co to jest prawdziwa miłość. Nigdy też nie oddam się żadnemu chłopcu, jeśli nie będę pewna, że to, co nas łączy to miłość, nie mam ochoty na jakieś połowiczne szczęścia, czy udawanie, czy litość, albo będę miała wszystko albo nic. Świat jest duży może w końcu odnajdę tego kogoś, komu oddam siebie, ale to musi być człowiek bez zastrzeżeń, będę musiała go zaakceptować w całości, po prostu będę musiała go pokochać i być pewną, że on czuje to samo. Tylko nie widzę też powodu, dla którego miałabym żyć jak zakonnica, jak poznam trochę chłopców, poznam lepiej ich naturę może mi to pomoże w odnalezieniu tego właściwego.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment