Jednocześnie chcę poznać świat, wchłonąć cale piękno, jakie ma do zaoferowania, kochać, żyć, tworzyć, ale też wolę siedzieć w domu niż wychodzić na spotkanie szarości i codzienności. Wole czytać książki, słuchać ulubionych płyt, oglądać filmy i wyobrażać sobie, że ten świat fantazji jest moim światem, od chodzenia do szkoły, spotykania się z ludźmi, którzy w sumie mnie tylko rozczarowują. Nikomu nie ufam wydaje mi się, że wszyscy szukają tylko własnych korzyści, nawet ten Tomek, chociaż dzwonił, ale jego też nie jestem wcale pewna. Może nie będę mieć przyjaciela, ale muszę poznać, co to jest miłość, choćbym miała na to czekać całe życie. Nie dam się zadowolić byle czym, jakimś udawaniem. Nie dam się też oszukać, jestem na to zbyt podejrzliwa i chyba umrę, jeśli moje marzenia się nie spełnią. Bo, po co żyć bez celu, kiedyś trzeba znaleźć kogoś, kogo się pokocha, bo inaczej nie czuje się sensu życia. Na razie mam jeszcze przed sobą dużo lat nadziei, ale jak już skończę 30 lat i do tej pory nie znajdę tego mojego sensu życia to chyba przyjdzie mi zwariować. W każdym razie będę pewna, że zmarnowałam swoje życie i wtedy pozostanie już tylko nadzieja, że to drugie życie okaże się szczęśliwsze.
A moja mam czy jest szczęśliwa? Za tatę wyszła mając 19 lat, i wcale nie była to wielka miłość. Owszem tato ją kochał i dotąd za nią chodził aż za niego wyszła. Po części przyczyniły się do tego układy w domu, gdzie nie czuła się dostatecznie kochana, dlatego to tata był dla niej taką ucieczką od nudnego biernego życia. Ale po pewnym czasie tato zaczął mamą rządzić, ona go po prostu nie wychowała zajęta studiowaniem nie zwracała uwagi na to, że tato sam gotuje, sam rządzi każdą złotówką a ona musi go prosić o każdy grosz, a tato jest niestety urodzonym dusigroszem, dobrze, że chociaż teraz jak mama zarabia to nie wszystko mu oddaje, bo byśmy żyli w ubóstwie. Tato po prostu nie potrafi żyć chwilą ma naturę chomika, dodatkowo jeszcze wyrzuca mamie, że jest rozrzutna, że za mało dokłada do życia, co jest przecież wierutną bzdurą. Takie już moja mama miałaby okropne życie, ale kiedyś i ona poznała, co to jest miłość. Poznała człowieka, który bez zmrużenia oka zapraszał ją na obiad w najlepszej restauracji, który traktował ją tak jak na to zasługiwała. Jednak i to się rozleciało on stawał się zazdrosny o nas, bo niestety miał bardzo nieudaną córkę, oprócz tego jednak rozbicie dwóch rodzin nie jest takie piękne, chociaż przyznaję uczciwie, że jako mąż to tamten facet lepiej pasowałby do mamy niż tato, który jest niestety zbyt gruboskórny. Chociaż go kocham i na mnie jeszcze nigdy nie podniósł ręki, ale jednak nie jest ideałem męża, i ja nigdy nie wyjdę za mąż za takiego człowieka.
Saturday, December 19, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment