Saturday, December 19, 2009

91.03.17

Dzisiaj był u mnie Tomek, chyba się jednak trochę myliłam, co do niego, w każdym razie nie jest to żaden lekkoduch jak mi się zdawało. On jest w pewnym stopniu podobny do mnie, możemy rozmawiać na takie tematy, które do tej pory trzymałam tylko dla siebie. On gdyby nie kilka spraw, przez które nie mógłby być dla mnie nikim więcej poza przyjacielem, byłby jednak idealnym chłopcem, jeśli chodzi o psychikę i spojrzenie na świat. Chociaż pomimo tego, że jest wyjątkowy jednak trochę mnie przeraża. Rozumiemy się świetnie, potrafimy prawdziwie i szczerze rozmawiać, w dodatku nasze zainteresowania jak muzyka, książki i ten wewnętrzny romantyzm zbliżają nas i sprawiają, że mamy o czy rozmawiać i, że czujemy się dobrze w swoim towarzystwie, przydałaby by mi się taka przyjaźń bez zobowiązań. Ale jest coś co mnie niepokoi, chociaż to świadczy o tym, że ma do mnie zaufanie jeśli mi to powiedział, większe jak do połowy swoich znajomych albo rodziny. Wyznał mi, że był narkomanem, nigdy nie dał sobie w żyłę tylko wąchał a to wszystko przez dziewczynę. Powiedział, że teraz już z tym skończył, że się w pewnym stopniu odrodził, mam nadzieję, że to prawda. Przeraża mnie jeszcze to, że on nie chce żyć dłużej niż do 30, 40 roku życia. Nie wiem czy to u niego taki okres przejściowy czy on jest autentycznym schizofrenikiem, w każdym razie mam okazję zrobić coś dobrego dla drugiego człowieka. On twierdzi, że teraz potrzebuje kogoś „normalnego”, że musi się oderwać od tego środowiska, gdzie była ta dziewczyna, ci narkomani, to wszystko, co dla mnie jest czysta abstrakcją i wystarczy, żebym tylko była, nie muszę mu nic dawać a już i tak może coś dla niego zrobię.

No comments: