Saturday, December 19, 2009

91.04.17

Żyję sobie dalej zbieram trójki i dwójki i jakoś nie chce mi się wziąć do pracy. Artur się buduje to znaczy przyjechała koparka i kopie dół pod fundamenty do skrzydła. Tomek znów nie raczy się odezwać, w ogóle ma mnie w nosie, to ja też nie będę do niego wydzwaniać, w końcu mam swoją godność. Niedługo będą jakieś straszne klasówki zresztą tak jak zwykle a potem trochę wolnego. On mnie denerwuje, po co w ogóle znów zaczynał, to wszystko jest bez sensu, chciałabym poznać znów kogoś nowego. Dziś znów widziałam tego blondyna w autobusie a kiedy wracałam to zobaczyłam jeszcze fajniejszego chłopca. Tylko, co z tego jak pewnie i tak już go nigdy więcej nie zobaczę. Ten chłopak był w ciemnej kominiarce i brązowej kurtce i wyglądał świetnie. Tak jak powinien wyglądać chłopak. Nie jakiś laluś w nowych dżinsach i z ulizaną fryzurką, nie jakiś obdarty hippis ale właśnie tak jak ja normalny a jednak inny od wszystkich, prawie jak turysta. Lubię cos takiego. Nie znoszę pozerstwa, udawania, upodabniania się do większości. A już stylu dyskomańskiego po prostu nie cierpię. Co innego, że ja tez mam czasem nastrój na coś co jest już tak wynoszone i przemodnione, w końcu czarny kolor jest najpopularniejszy na około a do tego jeszcze dżinsy albo skora to jest to co noszą wszyscy i ja tez czasem tak lubię, chociaż lubię też trochę fantazji, jakiś płaszcz, czarny kapelusz a czasem coś zupełnie normalnego. Ten chłopak miał w sobie właśnie coś takiego naturalnego a zarazem oryginalnego i to mi się w nim tak spodobało. W sumie Tomek też sprawiał takie wrażenie, ale cóż, kiedy on ma mnie w nosie to, co ja mogę. Najwyżej pisać do Francuza i czekać na wakacje, bo może na spływie, jeśli ze mną popłynie to się trochę poznamy a jak nie to i tak powinno być fajnie, żeby wreszcie zaczęło się coś dziać.

No comments: