Saturday, December 19, 2009

91.04.17

Tomek znów mnie odwiedził w szkole, jednak on na mnie trochę działa, nie wiem, czemu tak bardzo go lubię. Jest w nim ta delikatność on jest właśnie taki chłopięcy, szkoda tylko, że tak mało dla niego znaczę. Przecież jeśliby czuł do mnie cos więcej niż sympatię to nie spotykalibyśmy się tylko raz na tydzień. A przynajmniej dzwoniłby do mnie a nie tak zostawiał samą sobie. Ale jednak, kiedy przychodzi jest taki zupełnie bezinteresowny nie taki jak Michał, który już przy pierwszym spotkaniu chciał się całować. Tomek nie, owszem czasem dotnie mojej twarzy ale tak tylko w przelocie. Reaguje na to chyba odwrotnie niż powinnam, chociaż jest to przyjemne, ale jeszcze nie chcę tego, jeszcze za wcześnie na jakąkolwiek czułość. Potrzebuję czułości, ale jednocześnie nie chcę się jej poddać, może kiedyś teraz jest jeszcze za wcześnie. To śmieszne pisze to wszystko na polskim, nawet nie mogłam wytrzymać, żeby dojść do domu. Musze uważać, bo obok siedzi Michał ale nawet mi nie przeszkadza. On jest już tylko historią, chyba jednak nie mogę czuć się swobodnie, on wyraźnie próbuje podejrzeć, co robię, co go to obchodzi, już się odczepił. Teraz jest długa przerwa bardzo fajnie jest móc o kimś myśleć. To lepsze od bezczynnego patrzenia w ścianę. Co tu robić, żeby jednak Tomek poświęcał mi więcej czasu, już nie chcę tchórzyć, może to nie jest żadna miłość ale jest w tym coś pociągającego, coś czego nie chciałabym głupio stracić. Znów oderwałam się od otaczającego świata od kolegów i całej klasy, to trochę przykre, że jakoś nie mam nastroju do żadnej rozmowy z nimi, wolę stać na uboczu i patrzeć w okno i rozmyślać nad sobą…znów ten egoizm to jednak straszna cecha. Chociaż czasem się przełamuję, gdy ktoś mnie o coś poprosi to przecież staram się mu pomóc. Więc jaka ja naprawdę jestem? Co najmniej dziwna a może najnormalniejsza w świecie. Tylko to momentalne spotkanie z Tomkiem powoduje, że nie mogę oprzeć się, żeby chociaż odrobinę nie uwiecznić jaki mam teraz nastrój. Dobrze, że nikt mi nie przeszkadza. To przykre, że nie potrafię tak po prostu wejść w wir szkolnej rzeczywistości, mogłabym teraz np. zakuwać fizę ale nie chcę, mogłabym rozmawiać ale też jakoś nie czuję potrzeby. Mam nastrój na obecność Tomka bo on jest taki inny, bardziej abstrakcyjny tylko czy realny, czy on autentycznie istnieje w moim życiu? Na pewno doprowadza mnie do twórczego stanu, to pod jego wpływem znów zaczęłam pisać wiersze i nawet ten pamiętnik zrobiła się pełniejszy. Wciąż tęsknię za życiem ale dzięki niemu nie czuję już wokół siebie tej ogromnej pustki. Teraz jest francuski znów nic nie robimy, szósta lekcję piszemy listy do naszych Francuzów, ja już swój oddałam i nie mam zajęcia. Znów zatęskniłam za Tomkiem, czemu tak rzadko się spotykamy, ale może przez to, że nie narzuca się zbytnio to ty też wzbudza we mnie większe zainteresowanie. Może mając go na co dzień wcale bym go tak nie doceniła? A tak kiedy zjawi się raz na tydzień to akurat kiedy zaczynam w niego wątpić to on zjawia się w szkole i znów myślę tylko o nim. Znów dobrze trafił przyszedł akurat wtedy, kiedy byłam tak zupełnie sama rozczarowana Michałem, po prostu zadzwonił i wypełnił ta pustkę.

No comments: