Saturday, December 19, 2009

91.04.25

Chyba powoli wychodzę z dołka psychicznego, może to dom ma taki zbawienny wpływ. Nawet wiersze są pozytywniejsze. Z dnia na dzień wznoszę się coraz wyżej na pagórek optymizmu. Może jakoś to zleci do wakacji. Jakbym jeszcze trochę wzięła się do pracy to już w ogóle byłoby pięknie, ale tego jednego progu lenistwa nie mogę jeszcze przeskoczyć.
Już sobie wyobrażam wakacje. Piątego maja jedziemy do Leningradu, chyba będzie fajnie oprócz naszej klasy będą też jacyś studenci, może będzie przez to weselej.

No comments: