Czuję się jak ostatnia łamaga. Nogi mnie bolą głowa mnie boli, gardło też oprócz tego jeszcze pięta. Także przedstawiam sobą zbiór nieszczęścia. Jutro są tylko 3 lekcje i idziemy do filharmonii . Ciekawe jak będzie na tej wycieczce, może poznam jakiegoś studenta? Eee pewnie nie, oni będą sobie a nasz klasa pewnie będzie chodzić prawie pod rączkę i zwiedzać wszystkie muzea, ale i tak nie będzie chyba tak źle. Słyszałam, że jednak w Leningradzie jest co oglądać, tylko ta dwudziesto siedmiogodzinna podróż budzi pewne zastrzeżenia. Pewnie będzie trochę nudno, chociaż kto wie, teraz już nie będę miała chłopca, ale może to nawet lepiej nie będę się musiała nikim przejmować, pamiętam, jaka chodziłam spięta przez naszą fizycę. To w sumie nie było aż tak przyjemne. A tak będę wolna jak taczanka na stepie. W sumie to nawet dobrze się złożyło, że nie będzie Michała na tej wycieczce. Chyba będzie fajnie. Tak swoją drogą to Tomek, chociaż raz na tydzień mógłby się odezwać ale jak widać on tak nie uważa, ciekawe czy skontaktował się z tą Sylwią. Ona coś więcej tu nie dzwoniła, ale w sumie, co mnie to wszystko obchodzi. Mogą się spotykać i tak Tomek nie jest moim chłopcem ba on nawet nie jest przyjacielem. Ciekawe jak długo będę się błąkać sama na tym świecie. Może jednak znajdzie mnie kiedyś ktoś fajny, jakoś tak przed wakacjami zawsze nabieram optymizmu.
Właśnie słucham audycji z poezją śpiewaną z Olsztyna, przez to znów się rozmarzyłam. Na dodatek właśnie był walc przypomniał mi się Tomek, przecież to tak naprawdę to jednak z nim po raz pierwszy się całowałam. Fakt, że to było tylko muśnięcie w nagrodę za pomoc przy przeniesieniu kanadyjki, ale jednak to był ten pierwszy raz. To z nim też po raz pierwszy tańczyłam walca. Tylko chwilkę i bez muzyki, ale jednak. Tak mało mamy ze sobą kontaktu ale kiedy już się spotykamy to nie próżnujemy. Wszystko, co przyjemne i piękne poznałam z Tomkiem, to zabawne nic mnie z nim nie łączy a to z nim przeżyłam najwięcej nowych rzeczy. To dzięki niemu znów nie czuję się taka pusta jak przy Michale. Już nie znikam już wypełniam się marzeniami, muzyką wierszem. Bez tego rzeczywiście można zapaść się we własnych oczach. Chciałabym kiedyś znaleźć się w kręgu artystów, ale nie wiem jeszcze, czy to jest realne. Nie jestem jakąś wielką poetką, ale to, że odczuwam czasem potrzebę pisania czegokolwiek to już coś, tak samo te moje rysunki to jestem właśnie ja. Nie mogę zrezygnować z czegoś, co naprawdę lubię i co mi w miarę wychodzi, chociaż to akurat jest rzecz względna, nie mogę, gdyż wtedy rzeczywiście jestem niczym a przy ludziach takich jak Michał to w ogóle mogę się czuć jak jakiś nielogiczny półgłówek.. Ale ja mam swój własny światek, gdzie mogę nawet sama z niego korzystać. To, że pociąga mnie miłość to chyba normalne a że swoją drogą przydałby mi się jakiś chłopiec to też nic złego, ale on musi mi odpowiadać i to on musi mnie znaleźć.
Saturday, December 19, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment